BużumBura=> Subiektywnie i krytycznie. Skusisz się na ciasteczko pani Lovett? |
Mój profilarchiwumlinki
Sierżant&Saper Killerz Demonternia Zielony Żuczek Mrochna Cwoorca Ci, którym nie współczujemy Samobieżne tęczówki I ciążowe laski wężowe i coś gratis od nas Dziewczyna Dana i My Mongolska miłość przy ciepłym kaloryferze. i nasze błyskotliwe obserwacje Pansy Prima Sort Deluxe Szony Snejpa i Smoki Kąszące Zakochane i nasze z nimi spotkanie Bella emo i inne zboczenia i nasze przytyki Kolejna Weasley i Czarny Teletubiś i nasz kolejny anal, bynajmniej czarny Cobyście poczuli się swobodnie , part I i to, na co nas stać Nowe szycie Hermiony i kołderkowa zrzuta i nasza zacofana ortografia Bujne owłosienie Severusa, part I i rozpaczliwe poszukiwania depilatora Bujne owłosienie Severusa, part II: Tam, gdzie Czarny Pan mówi "cześć" i Bura z Bużum opalają się toples Owłosienie Severusa, part III: Tacy sami 1/2 a ściana 2/2 między nami Ocen ocena Zagubiona Hermiona i stojące penisy Oraz nasze oklapłe sprawy Em wszechstronna oraz jednostronne przytyki Bury Przeklęta krew Potterów i nasze kobiece torsy PUPA, UPS oraz czarne sprawy oraz bure rozrachunki Popukaj rosół z makaronową Burą Kolorowy mix i Bura (linki w środku) ulubieniLicznik odwiedzinZajrzało tutaj już 48368 osóbPowered by blog 4u |
Zagubiona Hermiona i stojące penisyBo mimo, że jestem nienormalna to w łeb sobie nie strzeliłam (Snejperka odmówiła tak karkołomnego przedsięwzięcia), a nawet analizę tu wrzuciłam. Czyli bezczelność i chamstwo raz jeszcze.Analiza dedykowana wszystkim Analizatorom za ich jakże wspaniałą i trudną pracę oraz za ich zboczenia zawodowe (chodzi mi,oczywiście, o analizowanie nie tylko wypowiedzi odałtoreczkowych, ale także o wspaniałe analizy etykietek od szamponu (że o innych procentowych nie wspomnę). Chciałam jeszcze zadedykować mojej przyjaciółce Beacie tę analizę, bo fajnie, że jest (przyjaciółka oczywiście). Z racji tego, że mi się słowotok włączył, a analiza już i tak gotowa to powiem, że dzisiaj jest bardzo fajna data i dlatego i tak was wszystkich lubię. I Was też. Zapraszam na blogaska, który jest TUTAJ. Zagubiona Hermiona i stojące penisy 15 maj 1313r. „Drogi pamiętniku, - Hermiona domyśliła się że to musi być druga część księgi. Ciekawe, co naprowadziło ją na tenże wspaniały i niewidoczny dla zwykłych śmiertelników trop. Gdzie jest pierwsza część? Hermiona nie wiedziała - dowiedziałam się właśnie że 13 czerwca, dokładnie o północy urodzą się one – siostry z których tylko jedna może uratować ludzkość przed zagładą świata...” Szkoda, że mamy tylko dwanaście miesięcy. Było by tak mhrocznie. 13 czerwiec tego samego roku, godzina 23:55 „Do narodzin zostało 5 minut. Czekamy na dworze na znak. Mhroczny? Nie za wcześnie? Dokładnie o północy, gdy zegar wybił dwunastą w nocy, No co ty? Nie wiedziałam. (...) zapłonęło czerwono-złotym ogniem. Trwało to parę sekund potem wszystko się uspokoiło. Aż nagle ziemia zaczęła się trząść i pękła. Spod ziemi narodziła się pierwsza siostra: Z ziemi wysunął się kwiat-róża ( miał jakieś 2 metry wysokości a jeden płatek 3 metry szerokości ) i rozłożył majestatycznie swe płatki. Włosy i skórę miała brązową jak ziemia, oczy natomiast zielone z błyskiem zaciekawienia jak liście drzew. Miała 14 lat. Wydawałoby się to niemożliwe. Wiedzieliśmy jednak że Artemida nie urośnie więcej. Tak urodziła się pierwsza siostra – siostra drzew czyli Artemida. Dziewczyna, która była dwumetrową różą. Przykre, że już więcej nie urośnie. Ośmieliłabym się nawet nazwać ją karzełkiem. Po minucie gdy zaopiekowaliśmy się Artemidą powstała trąba powietrzna. Zbliżała się do nas my jednak wiedzieliśmy że teraz narodzi się druga siostra. Czekaliśmy spokojnie. Nagle trąba się zatrzymała i wyszła z niej dziewczyna – miała jasnoniebieskie włosy i takie same oczy. Jej skóra była delikatnie opalona ( było to prawie niewidoczne ). Narodziła się druga siostra – Lewis. Jak jeansy? No kurczaki i też niebieskie <kiwa głową ze zdziwienia> Trzecia siostra powstała z wody. Usłyszeliśmy coś tak jakby coś upadło do wody. I nagle z wody wynurzyła się ona. Ciemnoniebieskie oczy i srebrne włosy. Cerę miała delikatnie świecącą. Poświata jej była koloru niebieskiego. Oj, to nie będzie się jej przelewało. Biedactwo... Czwarta siostra powstała z ognia. Nagle zapalił się pobliskie drzewo. Gdy drzewo zostało spalone, proch drzewa nagle podniósł się z ziemi i zaczął delikatnie wirować. Potem proch zaczął przybierać ludzkie kształty. Aż w końcu powstała Arche – siostra powstała z ognia. Gorąca... Piąta siostra nagle przyszła z lasu. Miała żółto-srebrne włosy, natomiast jej oczy były ciemno zielone. Miała lekko szpiczaste uszy i wiedzieliśmy że była na pół człowiekiem, na pół elfem. Ta siostra nazywała się.. - Hermiona nie zdążyła doczytać imienia bo zobaczyła cień na książce... Chawranek? - Co ty tu robisz Ginny? – zapytała się Hermiona chcąc się dostać odpowiedź na swoje pytania. Chciała się jak najszybciej pozbyć Ginny i przeczytać do końca księgę, bo wiedziała, że ma jeszcze bardzo dużo tekstu do przeczytania a ma mało czasu. Profesor Sprout wysłała po panią Pomfrey bo połowę uczniów poparzyła sklątka tylnowybuchowa. -o takiego?! – krzyknęła Hermiona bo nie wierzyła że pani Sprout pokazała im sklądkę tylnowybuchową. U Hagrida wszystko było możliwe. Hermiona wiedziała że nigdy nie zapomni tego czego zrobił Malfoy: Nie obrazi hipogryfa. - no tak. Pani powiedziała że chce z nas przygotować do spotkań z jeszcze groźniejszymi roślinami. – rzekła najspokojniej w świecie Ginny. Hermiona nie umiała uwierzyć, jeśli sklątka nie jest najgroźniejszą rośliną którą spotkała to czym muszą być inne rośliny? Wolała sobie nie odpowiadać na to pytanie. Nie zwracajmy kompletnie uwagi na kanon. Po co? Idę podlać mojego pytona tygrysiego. - A co ty tu robisz? Przecież sala szpitalna jest w przeciwnym kierunku. - A no tak, ale Nevil prosił mnie abym przyniosła mu podręcznik do eliksirów bo znów zapomniał. – rzekła spokojnie Ginny i wyszła z dormitorium a Hermiona odwróciła się i otworzyła znowu księgę.... Tak, pokonserwujmy jeszcze trochę. Swoją drogę od książek do eliksirów się zaczyna, a potem to już cały majdan się wprowadza. Ta siostra nazywała się Alfur. Podeszła do nas i stanęła bez słowa obok swoich sióstr. Dopiero w trzeciej notce kontynuuje pierwszą. Spoko. Nagle niebo zakryły czarne chmury i potężny piorun uderzył w ziemię. Kolejne piorun tam uderzały. Po paru minutach powstała postać - szósta siostra. Włosy były naelektryzowane. Jej szata była granatowa a włosy miała koloru popielaty blond. Uśmiechnęła się delikatnie i stanęła obok nas. Jej imię brzmiało Alex. Wszystko działo się bez słowa. A już myślałam, że Elektra. Pioruniasta blondynka się znalazła! Nagle przed nami pojawiła się czerwona książka. Była o wiele większa od normalnej książki. Wiatr przewracał jej kartki aż z tych kart wyszła siódma siostra - Nikodemia. Włosy miała śnieżnobiałe, oczy zaś czarne. W jej oczach wyczytaliśmy mądrość. Pokażcie mi swoje oczęta. Poczytałabym trochę... Ósma siostra zrodziła się z muzyki. Miała półdługie granatowe włosy i zielone oczy. Kolczyki miała w kształcie kluczu wiolinowego. Jej szata była granatowa z dużym kluczem wiolinowym na środku. Imię miała delikatnie brzmiące - Nancy. Nie wiedziałam, że to od muzyki się dzieci rodzą... A rodzice mówili co innego! <tupie nóżką> Dziewiąta siostra zrodziła się z promienia słonecznych. Z pod ciemnych chmur wystrzeliły promienie Słońca. Świeciły przez parę minut. Nagle z blasku promieni wyszła dziewczyna o półdługich, złotych włosach i fioletowych oczach. Na imię miała Annie. Zawsze twierdziłam, że promienie UV są szkodliwe. Ale żeby aż tak? Dziesiąta siostra przybyła z syrenami. Sirenia miała włosy koloru morza i takie same oczy. Wyskoczyła z jeziora z łatwością. Wiedzieliśmy że do piętnastego roku życia będzie człowiekiem potem będzie mogła wychodzić z wody tylko co pełnie księżyca. Jeziorne morze w wilkołaczej porze, czyli czego dzieci wiedzieć nie powinny. Wiedzieliśmy że jedenasta siostra będzie dzieckiem ciemności. Tak też się stało. Nagle czerń ogarnęła promienie słońca i zgasiła je. Z tego niezwykłego połączenia zrodziła się siostra inna niż pozostałe - jej czarne włosy i oczy przypominały ciemność i śmierć. Imie miała dość niezwykłe - Darcy. Teraz podeszła z lekkością ale uświadamialiśmy sobie że za niedługo znienawidzi wszystkie siostry. O! To na pewno córka Severusa! Ciekawe tylko z kim? <patrzy podejrzliwie na aŁtorkę. Patrzy podejrzliwie na czytających> Przyznawać się! I to migiem! Dwunasta siostra, Styks, która miała brązowe włosy i usta w kolorze krwi przyszła z jeziora krwi. Gdy staliśmy i czekaliśmy na narodziny kolejnej siostry tafla jeziora zrobiła się bordowa, potem przemieniła się w krew. Nagle wyszła z niej kolejna siostra. Chociaż była zanużona w jeziorze krwi na sobie nie miała ani kropli. Wyglądała pięknie. Emo! Pewnie płakała krwią. I potem się cięła, bo chciała zobaczyć na swym obliczu krew. Ot co. Teraz czekaliśmy z zaparciem tchu na ostatnią siostrę - trzynastą. Nagle gwiazdy zaczęły jaśnieć. Im były jaśniejsze tym się rodziły. Po minucie kupka gwiazd zleciała na ziemię. Nagle zaczeły powiększać się i w pewnym momencie wybuchły. Tam gdzie przed chwilą były gwiazdy stała ostatnia siostra - Hermiona. Miała długie brązowozłote fale włosów i beżową cere. W jej oczach widać było mądrość i spokój. Patrzeliśmy na nią a ona na nas. Wiedizeliśmy że teraz musimy iść do Błękitnego Lasu.. Buahahahaha. Beżowa cera- to boli. Błękitny Las- jeszcze bardziej boli. Gwiezdne wojny normalnie. - Witajcie. Jaka to pilna sprawa was zmusiła aby przyjściu tu, do Błękitnego lasu? Twoja stara? - zapytał się grzecznie. Wiedzieliśmy żę na pewno wie o co chodzi ale że elfy są dobrze wychowane zawsze pytają się o sprawę i potrzebę. Dobra. Poddaję się. Twój stary? - Przybywamy wraz z trzynastoma siostrami, które musimy doprowadzić do danych im miejsc aby mogły się wykształcić. Czy możesz nas, dzielny elfie zaprowadzić do królowej Efi? I tak powstał mhrok. Mhroczy i czarny mhrok. W końcu ujrzeliśmy pałac. Był w koronie najwyższego drzewa. Drzewo było największe i najstarsze ze wszystkich dotychczas spotkanych nam drzew. Jego liście tryskały energią i potęgą. Wśród liści był pałac. Dziupla znaczy się. Złodziejska czy w stylu retro? W końcu doszliśmy do sali tronowej. W środku sali stał tron a na tronie Efi. Nigdy nie widzieliśmy tak długich i pięknych, srebrnych włosów. Włosy miała przepięknie zaplecione ( a i tak pół metra leżało na ziemi ) przpelecione kwiatami. Jej szata była ciemnoniebieska a oczy błękitne. Ukłoniliśmy się grzecznie a ona wyszła nam na przeciw i oddała ukłon. Narcyza Malfoy? - Witajcie w Błękitnym lesie. Widzę że przepowiednia się sprawdza. Zrobię i dam wam wszystko czego pragniecie. - rzekła głosem tak miękkim że aż nogi się uginały. Hej! To głos, a nie kolana były miękkie. Widzę, że jeszcze długa droga przed nimi. Ciemno i chłodno - to było głównie rozpoznanie Czarnego lasu przez który musieliśmy przejść aby zostawić tam dwie kolejne siostry Darcy i Styks. Niby nic takiego a jednak robiło wrażenie. Może spotkają Voldiego? Szliśmy gdy nagle tą niezwykłą ciszę przerwał cichy szum. Spojrzeliśmy w górę i ujrzeliśmy stado nietoperzy które zanurkowało w las, prosto ku nam. Kurczę, może nawet Snape'a. Parę bzdur dalej: Harry spojrzał na Rona. Od jak dawna są już w lochach?? Jak dawno Hermiona już wyszła?? Czy minęła już godzina?? Harry przekazał mu te pytania zwrokiem. Ok, przeżyłam zmysł mowy, ale to już przesada! zwrok! Co to, do Belzebuba i innych szatanów, jest? Ron chyba też nie znał odpowiedz, bo zwruszył tylko ramionami. Zawieruszył? Skruszył? Biedne ramiona. Siedzieli w lochach. Wszędzie pachniało zgniłymi jajami i łajnem. Snape okazał sie nadzwyczaj "dobry" i kazał im czyścić kociołki po eliksirach szybkoprzywierających. Dobrze, że zwierających du... szę Harry'emu stanęła nagle postać Hermiony. Nieeeeee. Stanowczo nie szyję. Stanęła mu Hermiona... Słyszałam już o królowej Zofii. Ale żeby nazywać penisa w wzwodzie imieniem przyjaciółki o_O A jeżeli już nie żyje?? Jeżeli ma kłopoty? Harry usłyszał nagle cichy świst. Oklapł mu? Na chwilę nie wiedział co to, gdy spojrzął w dół ujrzał kopertę od Hermiony. O, porozumiewają się listownie. Niewerbalnie można by rzec. Schylił się aby podnieść kopertę. Gdy jego palce miały dotknąć koperty padł na niego cień. Harry zmusił się aby spojrzeć w górę. Snape patrzył na niego i uśmiechał się głupkowato. Harry zdrętwiał. Jego znienawidzony profesor schylił się i podniósł kopertę. Uuuuu. Wiadomo, że Snape potrafi niewerbalnie. Jest w tym najlepszy. Hermiona zbliżała się do tej dziwnej światłości. (...) - Kim jesteś?? - zapytała się. Jej głos odbił się wielokrotnym echem. - Sasza. Myślałam, że już tutaj nie dotrzesz. Nawet nie wiesz jak nudno jest czekać 300 lat w tym samym drzewie. Współczucia. Ja bym się wkurzyła na aŁtorkę. Tymczasem Harry czekał na dogodną okazję aby odebrć swoją należność w postaci kopert którą zabrał mu Severus Snape. (...) Zza drzwiami rozległ się nagle huk. Dwaj przyjaciele podskoczyli ze strachu a profesor Sanpe uniósł głowę. Wpatrywał się przez chwilę w drzwi aż w końcu wstał i wyszedł z zimnych lochów. Harry zerwał się natychmiast i podbegł do biórka. A biurko walnęło go w potylicę, bo to dzielne biurko było. Obronne biurko uratowało podbegło biórko. Tymczasem w domu Malfoy'ów... CZarny Pan wyszedł z pokoju w którym przebywał od dłuższego czasu. Skierował się do drzwi. - Przepraszam, że pytam Pani ale gdzie Panie idziesz? - rozległ się głos Bellatriks Leastrenge, która wyszła zza cienia kotary. Lord Voldemort spojrzał na nią. Bellatriks Leastrenge była jego najwierniejszą służką. Wiedział, że jeśli zgnie, ktoś będzie musiał go zastąpić. Juhuhuhu... Służka... Oni to jednak mają romans, mówię wam. - Zbieraj sie Bellatriks. Jedziesz ze mną. - rzekł chłodno Voldemort i poszedł do drzwi. Bellatrks szła za nim krok w krok. Voldemort zatrzymał się i razem z Bellatriks teleportował się... Jasssda. - Witaj Hermiono. Jestem Music. Czekałam na ciebie. Chodź za mną. - rzekła elfkopodobna kobieta i weszła na wąską ścieżkęmiędzy kwiatami. Hermiona chciała ją zatrzymać i zapytać się o parę bardzo ważnych rzeczy ale nie zdążyła bo granatowłosa uprzedziła ją: - Na pytania będzie czas później. - rzekła. Hermiona zamrugała ze zdziwienia i poszła za Music.. Mjuzik. Spoko. Tylko nie rozumiem dlaczego ona ma granaty na włosach. <patrzy podejrzliwie> Trzeba o tym poinformować Sierżant&Sapera, bo coś tu jest nie tak! - Ja..my....To znaczy..Ssszliśmy właśnie do dormitorium i... - rzekł Harry ale Filch mu przerwał. Zza drzwi wypadł wilk i powiedział, że żąda Czerwonego Kapturka, a w ostateczności kanapkę z salami. I co tu zrobić, panie dozorco kochany? Co zrobić? - Nie kłam! Panna Norris doskonale wie kiedy ktoś coś knuje. CO WY TU ROBICIE !!? - Podniósł ton Filch. Ze swoją purpurową twarzą przypomniał Harry'emu wuja Verona. I nagle Harry postanowił wykorzystać starą taktykę: Spokój. - A czemu mielibyśmy panu powiedzieć? Nie jest pan przecież naszym opiekunem a my nie jesteśmy dziećmi. Wracamy akurat ze szlabanu od profesor Mcgonagall. - rzekł chłodno Harry. Ron milczał. Dziwiła go pewność kolegi. - Taa..? No to chodźmy do Minerwy i zapytajmy się czy na prawdę mieliście szlaban u niej. - rzekł gardłowo Filch. Harry'ego zatkało. Zwykle przy tej chłodności wuj Veron kazał mu iść do pokoju. Teraz Harry myślał, że woźny zrobi to samo. Harry z trudem powstrzymał wybuch złości. - Idziemy raz, dwa ! - wrzasnął Argus Filch a jego głos rozniósł się echem po szkolnym korytarzu. Filch odwrócił się żeby pokazać chłopakom stronę w którą mają isć i stanał twarz w twarz z Minerwą Mcgonagall. O, spotkanie pierwszego stopnia z eMeM. Ratuj się kto może! - Witam Argusie. Co pan tutaj robi? - powitała go dość chłodno profesorka z transmutacji. - Właśnie o pani myślałem. Czy tych dwoje nicponi było dizsiaj u pani na szlabanie? - zapytał się chłodno Filch wskazując ręąką za siebie. - Jakich nicponi? - zapytała się chłodno Minerwa Mcgonagall. filch odwrócił się błyskawicznie lecz za jego plecami nikogo nie było... Tylko pustka świeciła pustością niczym mózgoczaszka aŁtoreczek. Po krótkim marszu wśród kwiatów i zwierzą doszli do małej polanki na której była wisząca ławka. Tak w powietrzu? Suuuper. Bużum, kupisz mi? Dziewczyna usiadła niepewnie obok niej i zaległa cisza. Wszystko nagle usichło. Hermiona słyszała prawie swoje bicie serca. Nie wytrzymała tej ciszy. Nabrała powietrza w płuca Nabierała pełnymi pęcherzykami. Płucnymi. - Skąd Pani zna moje imię? - Tutaj każdy je zna. Czekłam na ciebie bardzo długo. Sprowadza ciebie tutaj pierwsza z trzynastu ksiąg. Mam tą księgę ale żeby ją zdobyć musisz przejść próbę. Będzie to próba twoich sprawności fizycznych, wierności, umysłu jak i inteligęcji. Inteligęcję oblała, umysł zgubiła. Tylko ćwiczenia fizyczne jej wyszły. Wiadomo, po tylu ćwiczeniach z Krumem... - Dobrze. Spróbuję przejść tą próbę. - rzekła Hermiona a po tonie jej głosu elfkopodobna kobieta wywnioskowała, że dziewczyna przed nią czuje paniczny strach w sercu... Ja czuję kwikaśną radość w sercu. A co Wy czujecie w sercach? Pochwalić się proszę. Harry i Ron biegli co sił w nogach. Ron obiecał, że będzie uważał już na lekcjach profesorki z transmutacji, natomiat Harry myślał rozpaczliwie o sowim błędzie. Pieprzne sowy! Tylko by błędy robiły. Co za dużo to niezdrowo! Małe „conieco” by aŁtorka: 2. Gdybym była kolorem, byłabym...czarnym. Imejzing. Kolejna narzeczona Blacka. 3. Gdybym była zwierzęciem, byłabym... nietoperzem. Z mózgiem wprost proporcjonalnym? No co, tak się tylko pytam. 4. Gdybym była urządzeniem domowym, byłabym... komórką. Pod schodami? Mówisz- masz. 6. Gdybym była elementem ubrania, byłabym... dżinsowymi dzwonami :) Jeans bells. 16. Gdybym była owadem, byłabym... ważką ;D. To się stanowczo źle kojarzy. Prawda Bużum? My ważek nie lubimy w przeciwieństwie do pana B. 21. Gdybym była kwiatkiem, byłabym... czarną różą. Och, jak mhrocznie... 22. Gdybym była kreskówką, byłabym... „Włatcami Móch” ;D Z taką ortografią to rzeczywiście. 24. Gdybym była podarunkiem, byłabym... czekoladkami. Chyba gorzką. 25. Gdybym była wspomnieniem, byłabym... zwariowaną i niebezpieczną przygodą. W takim razie bardzo nudna byłaby to przygoda. 27. Gdybym była zmysłem, byłabym... wzrokiem. Nie wróżę Ci w tym kariery. Najpierw przyjrzyj się swoim tekstom. 28. Gdybym była grą byłabym... The Sims 2 ! W sensie urozmaiconych funkcji? Ok, jak kto woli. 32. Gdybym była częścią ciała, byłabym... mózgiem. Tak, trzeba w życiu próbować nowych rzeczy, nieprawdaż? 33. Gdybym była krajem, byłabym... Francją! Francuskie rzeczy? Ciastka na przykład? 34. Gdybym była smakiem, byłabym... ostrym :) ... dysmózgowiem? 36. Gdybym była zapachem, byłabym... zapachem frytek i schabowego :D Powodzenia. Radziłabym szukać faceta przez internet. 42. Gdybym była zabawką, byłabym... piłką Którą każdy może kopnąć? Mogę ja? 47. Gdybym była literą, byłabym... W W jak waćpanna. Spoko. Zastanawiam się poważnie nad usunięciem bloga. Tja, jak każda aŁtorka. Nie chodzi mi o ilość komentarzy. Aha. Tobie biega o ilość komentarzy. Chodzi o niektóre oceny. Dlaczego nikt nie bierze pod uwagę tego że się staram ?! Bo to nie wszystko? Liczą się także rezultaty, słonko. Co im nie pasuje w moim nagłówku ?? Jak to za wąski ?? Przecież jest dobry. To Twoje zdanie. Ale mówię NIE kasuję bloga ani go NIE zawieszam. Po prostu MYŚLĘ o zawieszeniu lub skasowaniu. A wy co o tym sądzicie ?? Że Ci nie wychodzi. Głosuj (0)
|