BużumBura=> Subiektywnie i krytycznie. Skusisz się na ciasteczko pani Lovett? |
Mój profilarchiwumlinki
Sierżant&Saper Killerz Demonternia Zielony Żuczek Mrochna Cwoorca Ci, którym nie współczujemy Samobieżne tęczówki I ciążowe laski wężowe i coś gratis od nas Dziewczyna Dana i My Mongolska miłość przy ciepłym kaloryferze. i nasze błyskotliwe obserwacje Pansy Prima Sort Deluxe Szony Snejpa i Smoki Kąszące Zakochane i nasze z nimi spotkanie Bella emo i inne zboczenia i nasze przytyki Kolejna Weasley i Czarny Teletubiś i nasz kolejny anal, bynajmniej czarny Cobyście poczuli się swobodnie , part I i to, na co nas stać Nowe szycie Hermiony i kołderkowa zrzuta i nasza zacofana ortografia Bujne owłosienie Severusa, part I i rozpaczliwe poszukiwania depilatora Bujne owłosienie Severusa, part II: Tam, gdzie Czarny Pan mówi "cześć" i Bura z Bużum opalają się toples Owłosienie Severusa, part III: Tacy sami 1/2 a ściana 2/2 między nami Ocen ocena Zagubiona Hermiona i stojące penisy Oraz nasze oklapłe sprawy Em wszechstronna oraz jednostronne przytyki Bury Przeklęta krew Potterów i nasze kobiece torsy PUPA, UPS oraz czarne sprawy oraz bure rozrachunki Popukaj rosół z makaronową Burą Kolorowy mix i Bura (linki w środku) ulubieniLicznik odwiedzinZajrzało tutaj już 48368 osóbPowered by blog 4u |
Samobieżne tęczówkiI EDIT na dole. Perwersyjny ;] W jednym z przedzialów pociągu Exspres Hogwart siedziała piękna brozowłosa dziewczyna na przeciwko niej siedział jej przyjaciel teraz juz jedyny.Miał kruczoczarne włosy,spod jego okularow bylo widac piekne zielone oczy,maial blizne na czole w ksztalcie blyskawice ,to byl slynny Harry Potter.Obok niego siedziala dziewczyna o plomienno rudych wlosach, Ginny Wesley po stracie brata usmiech na jej twarzy goscil naprawde zadko. Kolejna, która zabiła Rona. Oko za oko, aŁtorko! „(UWAGA! NA BUZUMBURĘ, KTÓRA LUBI OŚMIESZAĆ BLOGI! STRZEŻCIE SIĘ!)" Wracjajac do naszej bohaterki . A gdzie poszliśmy? Po rozum? Chyba jednak nie. Do przedzialu ktos wszedl ona tego nie zalwazyla ,tak jak wielu innych rzeczy,niezalwazala osub ktore sie o nia martwily.W drzwiach przedzialu stali slizgoni na czele z Draconem po jego prawej stronie stal jego najlepszy przyjaciel Bleis Zabini po lewej Pansy Parkinson a za nim jego wierni goryle(chyba kazdy sie domysla o gogo mi chodzi). Crabbe i Goyle tańczą w klubie go- go? Ło Matyldo Przekolorowa, ratuj się kto może! Blondyn zmierzyl po koleji wzrokiem cale pomieszczenie zaczynajac od Pottera i na Wesley wtulonej w niego. W centymetrach czy calach? Obydwoje patzyli na niego nienawistnym wzrokiem na co on tylko ironicznie sie usmiechnal. Ok. Mój wzrok też uśmiechnął się nienawistnie. Ament. Jego wzrok skierowal sie na dziewczyne siedzaca przy oknie .Byla piekna i nkit nie moglby zaprzeczyc jej loki opadaly na ramiona.Jego usmiech spelz z twarzy .Przypomnial sobie jak 3 miesiace temu w wielkiej sali w hogwarcie toczyla sie walka dobra ze zlem.Pamietal jak ta delikatna osoba walczyla przeciw smierciozerca i czarnemu panu.I jej krzyk krzyk rozpaczy kiedy jej nalepszy przyjciel uratowal jej zycie tym samym tracoc wlasne. Tja, to jej tylko uroku dodało. Nienawistnego. -No Potter widze ze zabrales sie za Weslejowne a myslalem za masz lepszy gust-Smok patrzyl na Harrego ze swoim ironicznym usmieszkiem o_O Ok, ok, ok. Widzę, że Ginny ma własnego smoka z opóźnionym zapłonem. Coś w stylu: – Hajtnęła się była. – Hajtnęła? Zali z kim??? -Jeszcze jedno slowo a cie wlasna matka nie pozna- A cudza i owszem? krzyknol wsciekl harry tym samym budzac hermione z trasu w jaki wpadla juz na poczotku podruzy.Spojrzala po calym przedziale przymglonym wzrokiem .Zatrzymala sie na Harrym ktory stal na przeciw Malfoja z wyciagnieta rozdzka.Nikt nie zwrocil uwagie ze hermiona zaczela przyglodac sie koltni. Malfoj (sic!) Ło borze! Ale to na serio? Ale czym się TO je? -Harry nie warto.Wyszeptala Hermiona.Harry i reszta osob w wagonie zwrocili na nia wzrok. -Hermiona .Wyszeptal Harry tak dawno nie slyszla jej glosu.Po smierci Rona nieodzywla sie do nikogo.Przez pierwszy tydzien nie wychodzila z pokoju.A teraz.Teraz sie odezwala .Harry niezwracjajc juz uwagi na Malfoja podszedl do niej i ja przytuli. TruLafsory. Malfoj pełni w tymże opku funkcję katalizatora, tudzież benzyny dodawanej do płonącej szkoły. Warto także rozpatrzyć jego postać jako nowy czynnik prozodyczny. -Harry brakuje mi go.Hermiona wtulila sie w niego jeszcze bardziej.Mozna by powiedziec ze plakala ale jej oczy byly puste. Oczy jej uciekły! Uwaga, uwaga! Orzechowe tęczówki pilnie poszukiwane! Gwarantowana nagroda- BiG SłOiK NuTeLlI! Calej tej scenie przyglodali sie ślizgoni ich przywuca poptarzyl sia na swoich goryli i wyszedl z przedzialu a slizgoni za nim. Tanecznym krokiem? Potem zaczelo sie przydzielanie pierwszorocznych oczywiscie tiara zaspiewala swoja piesn ale inna niz w tamtym roku W tym roku zdazy sie cud... Lud roztopi sie dzieki ogniu z serca jej... Dwa odwiecznie sklocone domy Sliterin i Grifidor poloczy uczucie Ktorego nawet smierc nie zwyciezy, Bedzie silne i czyste. Lecz cierpienia pelne.... On ksiaze Sliterinu,Pelny pogardy,dla osob nieczystej krwi,cyniczny Jego oczy zimne i bez uczuc. Na codzien nosi maske kryjaca jego prawdziwe oblicze... Ona oddana swemu domowi Roza Grifidoru. Pelna optymizmu i ciepla. Na pozur silna lecz w srodku krucha jak szklo.. Poloczy ich uczucie sline i piekne... Lecz czy przetrwa przeciwnosci.. Czy nie zrani jej nieswiadomy. Poezyja jak się patrzy. Mały książę też miał swoją różę. Czy to nie podpada pod plagiat? Kiedy tiara skoczyla spiewac zaczely sie rozmowy na temat jej przepowiedni.Kidy wszyscy skonczyli jesc udali sie do swoich doratorium.Prz wyjsciu z wielkiej sali Hermiona poczula na sobie czyjs wzrok gdy sie odwrocila ujrzala szaro niebieskie teczowek. Aaa, tęczówki dwie. Szaro- bure obydwie. Aaa... Draco Malfoj siedzial w swoim prywatnym doratorium na kanapie.Na fotelu obok siedzial jego kumpel Bleis popijajac Ognistai Ołów popijał Ognistai... Czyli, że topił się? -A jednak mi sie niezdawalo-szepnal i wyszedl.Draco wszedl pod prysznic musial pomyslec o wszystkim a szczegulnie o niej o tej szlamie. Pod prysznicem... -Sluchaj Ginn jestem zmeczona idz sie polozyc.Hermiona polozyla sie w swoim lozku ale nie zasnela od razu ,zastanawiala sie jaki bedzie ten rok .Rok bez Rona ostatni....zasnela A potem Ron wróci? Supcio! Obudzila sie wczesnie wiec postanowil pojsc do lazineki zanim wejdzie tam Laveder. Coś jak Lord Vader? Ach, ten Hogwart... Wziela szybki prysznic ubrala sie.Spojzala w lustro ,zmienila sie i to bardzo niczym nie przypominala dawnej Hermiony.Miala piekne dlugie krecone wlosy jej sylwetka byla teraz kobieca .Miala duze brozowe oczy i pelne malinowe usta. Kurczaczki, jaki ten Ron miły, że umarł. Ona dzięki temu mogła stać się kobietą. Wychodzac juz z łazienki pomalowala sie jeszcze blyszczykiem. Cała? O_o Dobra, każdy ma swoje zboczenia. Zeszla do pokoju wspulnego gdzie czekali na nia Ginni i Harry razem poszli do wielkiej sali po drodze wielu przedzstawicieli pluci przeciwnej spoglodalo na Hermione tesknym wzrokiem usiedli przy stole i zajeli sie rozmowa o nowym nauczycielum obrony przed czarna magia . A Płucie dodawały do tego niewybredne komentarze, by Nauczycielum mógł wkroczyć do rozmowy. Rozmowe przerwala im Magonagal ktora dala im plany lekcji . Ojej, nowa choroba płuciowa! -O nie pierwsze mamy 2godziny eliksirow ze slizgonami .Zalil sie Harry Azaliż? Hermiona i Harry udali sie pod klase eliksirow gdzie stali juz slizgoni wraz z Malfojem ktorego jak zwykle otaczal fan club dziwczyn. Nie no! Wszędzie jakieś kluby! Tam go- go, tutaj fun club dziewczyn! Załóżmy jakiś swój własny i prywatny. Nooo... (...) Wspolnie udali sie na lekcje transmuzji(zle napisalam). Transfuzji? Fuzji? Ja *** W ustach czułem posmak metalicznej krwi. Platyna? Pierwszy rok nauki w Hogwarcie.... To tu właśnie się poznaliśmy,choć różniliśmy się odsiebie wyglodem i stanowiliśmy całkowite przeciwieństwa zaprzyjazniliśmy się i każdy kolejny rok zbliżał nas dosiebie jeszcze bardziej byliśmy jak bracia.... -To koniec-szepnołem.Poróżniła nas dziewczyna co więcej Gryfonka a przecież przyżekliśmy sobie ,że nigdy żadna nas nie porużni wiec co się stało do cholery?! Ktoś tu był wygłodniały... Miłośc -iracjonalne pojęcie wymyślone przez samotne pisarki marzące o choc chwili namietnosci. No i mleko się wylało. Zapukalam do drzwi po uslyszeiu cichego prosze weszlam na fotelu na przeciw mnie siedzial dyrektor jego bystre spojrzenie sledzilo kazdy moj ruch Albus Dambydor czlowiek niezwykle modry i o wielkim sercu. Modry Dambydor. Kapusta- głowa pusta. Zrobimy sałatkę? Caly czas nie moglam uwiezyc ze jestem jego wnuczka ale czy on wiedzial? A wieża uwierzyła? Usiadlam na fotelu ,czulam jak serce uderza z predkoscia swiatla bo wydarzenich sprzed paru godnin na samo ich wspomnienie lzy naplywaly mi do oczu ale powtrzymalam je nie moge nie teraz Serce już nie szyje, bo dostało mandat za przekroczenie prędkości. Nie miało na mandat biedne... "To wciąż za mało, moje serce żeby żyć. Uciekaj skoro świt, Bo potem będzie wstyd, I Nie wybaczy nikt” -Chciałam prosic o pozwolnie na opuszczenie Hogwartu na kilka godzin chce odwiedziec grob Rona-usmiechnol sie pod nosem a ja juz wiedzialam ze sie zgodzi Biedny nos. Teraz mam na niego haczyk... Dzień,słońce ja i on...marzenia,nie ma chwili kiedy bym o nim nie myślała od kiedy widzieliśmy sie na korepetycjach.Kiedy zasypiam myśle o nim,kiedy przymykam powieki pojawia sie on...Obsesja,chora fantazja? Bura nieśmiało szepece: chora wyobraźnia czy rozdwojenie jaźni? Oto jest pytanie! Już nie jedno krotnie przekonałam się ,że własnie tym jest moje uczucie do tego arystokraty... Już dziewięćdziesięciokrotnie się przekonałam, że to podpada pod grafomaństwo... ...,sama nie wiem czego szukałam w koncu stanelam przed jednym z nich pierwszy raz tu bylam dziwne bo wydawalo mi sie ,ze znam juz kazdy zakątek bibliteki jednak mililam sie ,tu nie dotarl chyba nitk procz pani Princ no i teraz mnie. Dziwne, bo na myśl po tym fragmencie przyszło mi, że ktoś się tu myział z panią Pince. Może pani Norris? Usłyszalam ciche szmer za mojimi plecami i cieply odech na karku przerazona odwrocilam sie i napotkalam pare szaro-niebieskich tenczówek nie zdozylam nic powiedziec O borze zielony, samobieżne tęczówki. Też chcę takie! -Więc teraz musisz mnie ukarac-uśmiechnol sie do mnie łobuzersko i przycisnol do regału. Ha, ha, ha! No to teraz dostaniesz. Regałem. Z książkami. I Bleis dowie się... Na mojej twarz gościł fałszywy uśmiech ,obok mnie szedlBleis sama nie wiem dokąd zmierzalismy niespodziewanie zatrzymal sieobok jakiejs pary dopiero po chwili dotarlo do mnie ze to Draco i Ann podeszlam do nich ,rozmawiali o najbliszym meczu moglo by mi sie zdawc ,ze mnie nie zalwazyli ale tak nie bylo poczulam jak dlon blodyna dotyka mojej .Nasi partnerzy zadawali sie nie zalwazac tego,bylismy aktorami w tej sztuce zwanej zyciem i musze przyznac ze doskonalymi. Khem, khem. Ogłaszam konkurs na komentarz do tego fragmenciku. W nagrodę uścisk dłoni wyżej wymienionego blondyna- wspaniałego aktora w teatrze życia. Swoją drogą aŁtorka dowiodła, że zna topos theatrum mundi. Albo to moja nadinterpretacja. Nie ma zbyt wiele czasu, by być szczęśliwym. Dni przemijają szybko. Życie jest krótkie. W księdze naszej przyszłości wpisujemy marzenia, a jakaś niewidzialna ręka nam je przekreśla. Nie mamy wtedy żadnego wyboru. Jeżeli nie jesteśmy szczęśliwi dziś, jak potrafimy być nimi jutro? Wykorzystaj ten dzień dzisiejszy. Obiema rękoma obejmij go. Przyjmij ochoczo, co niesie ze sobą: światło, powietrze i życie, jego uśmiech, płacz, i cały cud tego dnia. Wyjdź mu naprzeciw Przeintektualizowane pieprzenie. delikatnie dotykal mojich wlosow a ja moglam wdychac jego perfumy tak spokojnie bez pospiechu nie martwiąc sie by wziasc ten slodki zapach i zatrzymac w plucach jak najdluzej,bo teraz moge go miec kiedy chce. No skoro musisz zatrzymywać jego zapach w płucach... Ale może by tak trochę bardziej poprawnie, co? Lekko nachylil sie nademna a mnie znow ogarnela fala goroca towarzyszoca mi za kazdym razem gdy byl blisko mnie .Pokochalam to uczucie tak jak pokochalm jego ,wiedzialm ze nie jestem w stanie znow powiedziec mu dwa piekne slowa ktore locza ludzi. CO robią? I znowu trzeba się zastanawiać, co aŁtorka miała na myśli. Za kazdym razem gdy patrze w te szara otchlan chce szpetac "Mów szeptem jesli mowisz o milosci " Wiesz, co? Podoba mi się to ostatnie zdanie. Sentymentalna nieco jestem. [Może to dlatego, że nie twoje?] Tylko dlaczego, dlaczego, dlaczego nawet jednego zdania nie potrafisz poprawnie zapisać? Hę? To takie trudne wziąć słownik ortograficzny do ręki, albo chociaż pisać w Wordzie, który podkreśla błędy? Ja chyba nigdy nie zrozumiem aŁtoreczkowej awersji do poprawnej polszczyzny. Jego zimne wargi muskaly moje rozpalone .Nie myslama teraz o tym,ze ktos moze nas zobaczyc ,ze wlasnie ja i moj najwiekszy wrog calujemy sie na bloniach i nawet sie z tym nie kryjemy.Jego dlonie gladzace moje plecy i dreszcze przechodzace przez cale moje cialo pod wplywem jego dotyku tylko to sie liczylo Dwadzieścia jeden błędów ortograficznych w trzech zdaniach. Nawet mój kolega- dyslektyk zrobił by ich mniej! Przyglodalam sie plomienia wesolo trzaskajacym w kominku . Jeden wyraz napisany poprawnie. Snejperka! Szykuj się na małe têtê- à- têtê. I zastanawialam jak zaczac te rozmowe gdy uslyszlam jego cieply glos od razu odwrocilam sie -Hermiono?-wskazalm reka na miejsce obok mnie i czkelam az usiadzie.Jego zielone oczy przyglodala mi sie uwaznie co utrudnialo mi wypowiedzenie choc jednego slowa ,nabrlam powietrza do pluc -Musisz o czyms wiedziec-bo je sie jak zareaguje bardzo chcialbym z tym jeszcze poczkeac ale wiem ze tak trzeba -Bo ja...to jest trudne nieiwem nawet jak zaczac by niczego nie zepsuc-nie potrafilam nawet porawinie ulozyc zdanie nerwy i strach przedutrata prztyjaicle braly gore nad rozumem- -Jestem z Draco i ja go kocham...chce zebys o tym wiedzial bo jestes mojim przyjacielem -balam sie tak cholernie balam sie jego reakcji i byc moze slusznie bo nie mowil nic,tempo wpatrywal sie w przestrzen przed soba jak by widzial tam cos waznego Noooo, Snejperka jest ważna. Nawet bardzo! Zimne krople wody splywaly po mojim ciele dajac ukojenie mimowolnie na mojich ustach pojawil sie szczery usmiech przeznaczony jedynie dla Niej. Borze liściasty, ile ty dziecko masz lat? Ja w drugiej klasie podstawówki robiłam o ¾ mniej błędów! Kochalem ja i nie balem sie juz tego uczucia ,kazda chwile chcialem spedzac z Nią ,być przy Niej teraz i na zawsze bylem gotowy spedzic z nia reszte zycia nie baczac na konsekwecje bylem w stanie za Nią zginać. Zginać pręty? Rzeczywiście, wieeeelkie poświęcenie. Teraz bylem pewny ,ze kiedy nadejdzie czas ostatecznej walki ja stane po stronie Hermiony.Patrzylem w swoje odbcie niby takie same Ups. Przeczytałam w „swoje odbycie”. To przez demoralizującą Bużum! Odbyt rulez! Usiadlem na lozku i tempo wpatrywalem sie w obraz na przeciw przectawiajacy dwa weze.Ciche pukanie do drzwi uwolnilo mnie od bezsensowego przypatrywanie sie dzielu. Niech ktoś, na jeża kolczastego, zapuka! Ale żmije, nikt nie chce? Podeszlem i powoli nie spieszac sie otworzylem nie proszonemu gosciowi jakie bylo moje zdziiewnie gdy zobaczylem Riddl z zaczerwionymi oczami .Płakała ale czemu?Zaprowadzielm ja do lozka Bez skojarzeń! On tylko zaprowadził ją do łóżka. A zaczerwienione tęczówki to rodzinna skaza. Deliktanie odsunelem kaskade je wlosow opadajcych na twarz miala lekko zarumienione policzki . Kaskada je włosy? o_O Ło jeżu... 'Przeciwnosci sie przyciogaja' What? -Harry musmi pogadac-gryfon wystarszony tonem glosu rudej patrzyl na nia ze strachem bal sie, -Ja jestem w ciazy-nagla fala goroca zalal jego cialo a na ustach pojawil sie usmiech -Ginni to wspaniale!-krzyknol uradowny i wziol ja na rence zaczol obracac sie wkolo wlasnej osi. Własna kobieta, własna oś. Czego chcieć więcej od szycia? Dziecka? Mówisz- masz! -Zwołaj wszystkich rowno za tydzien odwiedzimy poczciwego Dambydora!-szlenczy smiech wypelnil kazdy skrawek zamku pogrozonego w mroku..... To jakaś nowa odmiana pomidora? Notka jest poprawiona przez Cleo za bardzo jej dziekuje;). Spojrzałam w dół. Mój OpenOffice podkreślił to i owo. Spore to i owo. Idę. Robi się ciemno. Jest już ciemno, wszystko jedno... Deszcz pada. Na głowie czapka i kaptur, w uszach słuchawki. Mijam ludzi. Powoli, bez pośpiechu. Szukam Cię... Where are you? Scooby Dooby Doo, where are you?! W myślach- ty. Marzenia. Leci nasza piosenka. Łza bezwładnie spływa po policzku. Niech kapie. Kap, kap, kap. Pieprzowa fontanna. Wchodzę w uliczkę. Mrok. Tylko światełko na końcu. A tam pociąg ^^ Rozdroże. Którędy teraz? Przez park. Ta sama piosenka. Ta sama myśl. Ta sama łza. Most- jedna myśl- SKOCZYĆ?- nonsens! Ścieram ręką krople z barierki. A skacz sobie, dziecko kochane. Byle nie na główkę, bo sobie kręgosłup jeszcze złamiesz. Ruszam dalej. Kilka znajomych twarzy. Widzę Cię!! Przyspieszam!! Jestem blisko!! Na wyciągnięcie reki!! I się obudziłaś? Przykre... Wolna piosenka. Łzy. A jest taki zespół. AŁtorka wiedzą się popisuje... Dłonie delikatnie muskające moje ciało, usta ocierające się o kark. Jego oddech na moim policzku, dreszcze przechodzące przez calą mnie. Ocalą cię? Czy może przechodzą calami? Aż taka „spora” jesteś? Pokój pogrążony w ciemności, ciche jęki rozkoszy rozchodzące się i docierające nawet do najbardziej niedostępnego konta . A teraz podajemy swoje numery kont. Dla co piątej osoby dwa jęki nieziemskiej rozkoszy gratis!!! Ja i On, My. Stworzeni dla siebie, idealni. Inni. Złudzenia. Przyglądałem sie jak jej klatka piersiowa unosi sie i opada. Wbiega i zbiega. Zbiega z więzienia szaleńczych uczuć. Czy byla szczęsliwa? Kiedys na pewno nie obchodziłoby mnie to. Lecz teraz było to dla mnie ważne bo... poczułem a poczuć. Poczułem poczucie? Prawie jak masło maślane. Prawie robi wielką różnicę, bo ja mam masło śmietankowe. Uwielbiam na nią patrzeć. Kiedy leży a ja mogę bez ograniczeń się Jej przyglądać. To jak mówi do mnie. Jak się śmieje... Daje mi tym tak wiele radosci. Robiąc tak niewiele.. Zaledwie idąc obok daje mi tym tyle radosci... Serce napełnia szczęsciem... Kiedy zasypiam myslę o Niej. Budzę się z uśmiechem, bo mam Ją. Ona- moja wężowa laska- powiedział uradowany Malfoy Jr.- Ojciec w końcu mnie docenił. Minęły 4 miesiące odkąd Harry pokonał Voldemorta. Wydawałoby się, że teraz może być tylko dobrze i tak rownież mnie się wydawało. Niestety niektórzyśmierciożercy dalej sa na wolności i mszczą się za śmierć swego pana. Przykre... A ja? Włóczę się nocami szukając jego. Nie potrafię pogodzić się z tym ,że odszedł tak po prostu. Może jest „niektórzymśmierciożercą”? To boli. -Wyglądasz pięknie-usmiechnęłam się delikatnie do rudej i poprawiałam ostatni raz usta blyszczykiem Poprawiam swą rzęsę „blyszczykiem”, a ona się do mnie uśmiecha. -Ginni ty też wyglądasz ślicznie -tak to byla prawda, ciąża tylko dodawała jej uroku Tja, nieletnim zawsze dodaje uroku. I kilogramów. Co chwila nerwowo spoglądałam na zegarek nad kominkiem. Nie mogłam wyzbyć się tego dziwnego uczucia, że coś jest nie tak. Spóźniał się a ja dalej czekałam. Powoli traciłam nadzieję, że przyjdzie, ale cóż mogło się stać? Nie zrobiłby mi tego, nie zostawiłby mnie teraz. Usłyszałam jakiś dziwny hałas i niewiele myślac wbiegłam do doratorium. Kiedy tylko przekroczyłam próg poczułam zapach jego perfum. 'Byl tu'. Rozejrzałam się dookoła szukając jakiegoś znaku, spojrzałam na łóżko, od razu przykuło moją uwagę. Czerwona róża spoczywała na białej jak śnieg pościeli, tuż obok koperty w tym samym kolorze. Nagla fala gorąca przyprawiła mnie o ból głowy. Hahaha. Sorry Amigo, ból głowy, czujesz to? Finito. "Zbyt pięknie i jak w bajce układało się". Bałam się, bo przeczuwałam, co może się znajdować w środku. Powoli otworzyłam kopertę, modlac się by nie była od niego. A od kogo? Adam miał swoją Ewę, ty masz swego smoka. Proste. 'Żyła tylko dla niego i nigdy nie myślała Nawet o tym że spotka ją coś okrutnego' Droga Hermiono! 'Bo miłość jak ogień rozpala nasze serca' Nigdy nie byłem dobry w pisaniu listów i ciężko jest mi to pisać. Chcę tylko byś wiedziała, że kocham Cię jak nikogo nigdy. To nie jest jakieś tam zauroczenie, to coś więcej i myślę, ze ty o tym wiesz. Pewnie teraz mnie nienawidzisz, ale uwierz, że musiałem tak postapić... Uciec to nie jest tchórzostwo, po prostu nie chce by coś Ci się stało a będąc razem ze mną byłabyś narażona na ataki śmierciożerców. Dobrze oboje wiemy, że na mnie polują i zrobią wszystko, by mnie dopaść a gdyby coś Ci się stało nie wybaczyłbym sobie. Przepraszam za smutek, dziekuję za miłość... Twój na zawsze Draco Malfoy To jego też bolała głowa? Biedny smoczek, polują na niego... Najbardziej się boję, że już nie zobaczę cię. Jeśli mnie kocha, to czemu? Czemu nie został ze mną. Razem dalibyśmy sobie radę, prawda?! No jasne. Pożyczyłabym wam jakieś kołki, czosnek. A, to nie ta bajka. -Przepraszam, nic Ci nie jest?-wspomnienie tamtej nocy rozmazało się a tuż przede mną pojawił się obraz młodego mężczyzny stojącego nade mną. Chwileczkę? Co ja robię na ziemi. Spojrzłam na niego zdziwiona. -Hermiona?-otworzyłam szerzej oczy nie wierząc. -Wiktor? -jego ciepłe tęczówki zaświeciły się przyjaźnie. Chwyciłam jego dłoń nie zdając sobie sprawy, że ciągle mu sie przyglądam. Zmienił się od naszego ostatniego spotkania. Teraz był jeszcze bardziej przystojny, o ile to możliwe. Ten Wiktor to ma na nią dobry wpływ. Open Writer podkreślił tylko trzy błędy. Jak widać lubi nie tylko zajęcia fizyczne. EDIT: Kim jestem? Nie poprawną marzycielką marzącą o przezyciu czegoś nie morzliwego nie osiągnietego. O tak! Bardzo niepoprawną. I ortograficznie i językowo, nawet logicznie i stylistycznie. Gratuluję. To z pewnością daje wile możliwości. Pisze bo to kocham i jesli to sie komus nie podoba to niech nie czyta bo nie przestane. Analizuję, bo to kocham. Jeżeli się to komuś nie podoba to niech idzie się pociąć żyletką. Głosuj (0)
|