Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Szanowny Użytkowniku,
Zanim klikniesz 'Przejdź do serwisu', prosimy o przeczytanie tej informacji.
Zgodnie z art. 13 ust. 1 ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r. (RODO), informujemy, iż Państwa dane osobowe zawarte w plikach cookies są przetwarzane w celu i zakresie niezbędnym do udostępniania niektórych funkcjonalności serwisu. W przypadku braku zgody na takie przetwarzanie prosimy o zmianę ustawień w stosowanej przez Państwa przeglądarce internetowej.
Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest GO-MEDIA, z siedzibą ul. Stanisława Betleja 12 lok 10, 35-303 Rzeszów, VAT-ID: PL792-209-42-66.
Podanie danych jest dobrowolne ale niezbędne w celu świadczenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
Posiada Pani/Pan prawo dostępu do treści swoich danych i ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, wszelkie wnioski dotyczące wskazanych powyżej praw prosimy kierować na adres email: gomedia@interia.pl.
dane mogą być udostępniane przez Administratora podmiotom: Netsprint S.A., Google LLC, Stroer Digital Operations sp. z o.o., w celu prowadzenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
podane dane będą przetwarzane na podstawie zgody tj. art. 6 ust. 1 pkt i zgodnie z treścią ogólnego rozporządzenia o ochronie danych.
dane osobowe będą przechowywane do czasu cofnięcia zgody.
ma Pan/Pani prawo wniesienia skargi do GIODO gdy uzna Pani/Pan, iż przetwarzanie danych osobowych Pani/Pana dotyczących narusza przepisy ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r.
klikmapa.pl
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Tacy sami 1/2

BużumBura=> Subiektywnie i krytycznie. Skusisz się na ciasteczko pani Lovett?

Mój profil

archiwum

    2008
    Grudzień
    Listopad
    Październik
    Wrzesień
    Sierpień

linki

    Ci inni
    Sierżant&Saper
    Killerz
    Demonternia
    Zielony Żuczek
    Mrochna Cwoorca
    Ci, którym nie współczujemy
    Samobieżne tęczówki
    I ciążowe laski wężowe
    i coś gratis od nas
    Dziewczyna Dana
    i My
    Mongolska miłość przy ciepłym kaloryferze.
    i nasze błyskotliwe obserwacje
    Pansy Prima Sort Deluxe
    Szony Snejpa i Smoki Kąszące Zakochane
    i nasze z nimi spotkanie
    Bella emo i inne zboczenia
    i nasze przytyki
    Kolejna Weasley i Czarny Teletubiś
    i nasz kolejny anal, bynajmniej czarny
    Cobyście poczuli się swobodnie , part I
    i to, na co nas stać
    Nowe szycie Hermiony i kołderkowa zrzuta
    i nasza zacofana ortografia
    Bujne owłosienie Severusa, part I
    i rozpaczliwe poszukiwania depilatora
    Bujne owłosienie Severusa, part II: Tam, gdzie Czarny Pan mówi "cześć"
    i Bura z Bużum opalają się toples
    Owłosienie Severusa, part III: Tacy sami
    1/2 a ściana
    2/2 między nami
    Ocen
    ocena
    Zagubiona Hermiona i stojące penisy
    Oraz nasze oklapłe sprawy
    Em wszechstronna
    oraz jednostronne przytyki Bury
    Przeklęta krew Potterów
    i nasze kobiece torsy
    PUPA, UPS oraz czarne sprawy
    oraz bure rozrachunki
    Popukaj rosół
    z makaronową Burą
    Kolorowy mix i Bura (linki w środku)

ulubieni

Licznik odwiedzin

Zajrzało tutaj już 149342 osób

Powered by blog 4u

menu

  1. Strona Główna
  2. Dodaj do Ulubionych

księga gości

  1. Ksiega Gości
  2. Dodaj do Księgi

mój avatar


Tacy sami 1/2

Bujne owłosienie Severusa, part III:
Tacy sami, czyli Matjas na bis!
1/2

Poczułam lufę przy mojej głowie.
Poczułam wiatr w moich włosach.
Kwiaty we włosach potargał wiaaaatr...

- Oddajcie wszystkie pieniądze, albo zabiję dziewczynkę – ten sam zimny głos.
-To jeszcze nie wszystko!
- Ależ wszystko, naprawdę – zaczęła zapewniać kobieta.
- Kłamiesz! Crucio!
Przerażający, mrożący krew w żyła krzyk kobiety stojącej za ladą.
- P- pieniądze są w sejfie – wyjęczała –A ja nie znam kodu.
- Znasz, i zaraz nam go podasz!
- Nie znam przysięgam…
- Imperio! Powiedz nam jak brzmi kod!
- Nie wiem nie znam go! – powiedziała tym razem spokojnie Kobie ta pod działaniem zaklęcia.
Biorąc pod uwagę ten wykrzyknik, była BARDZO spokojna. Oj...
Bo to był On. Kot Czarnego Pana!

-Ona go faktycznie nie zna- stwierdził mężczyzna – Nie będzie nam już potrzebna… Avada Kedavra!
Śmierciożercy napadający na bank, tak w ogóle?
Nieee, „wogule”. Śmierć Jabłka Deserowe for ever!

Obudziłam się zalana potem.
Rura odprowadzająca pot z męskiej szatni pękła mi nad głową.
Fuuu!

Od tajemniczych wydarzeń w lesie minął już tydzień i chociaż ustaliliśmy, że nie będziemy już o tym więcej wspominać noc w noc śnił mi się ten sam koszmar - moje najgorsze wspomnienie. Wzięłam parę głębokich oddechów żeby się uspokoić i rozsunęłam kotary mojego łóżka. Ku mojemu zdziwieniu w oknie na parapecie siedziała płomiennowłosa dziewczyna.
- Oho, czyli śnię nadal. Tym razem to moja ulubiona fantazja...- zamruczałam.
- Mhr- zamruczało rudowłose dziewczę- j' adore!

- Blum, co się stało? Dlaczego tu siedzisz?
Nie odpowiadała, przez chwilę myślałam, że umarła [SIC!] patrząc w gwiazdy (zabójczy Syriusz. Wydało się) , nie mogłam przestać się na nią patrzyć, dopiero po jakiejś minucie coś się stało. Odwróciła gwałtownie głowę i popatrzyła na mnie dzikim wzrokiem w którym widziałam ślepą rozpacz.
Ty ją widziałaś a ona ciebie nie. Czy to tak ładnie?
A bo ślepa była. Pewnie usłyszała.

-Ja nie chciałam ich zabić! Naprawdę! – zaczęła krzyczeć. – To ze strachu! Myślałam, że oni zabili Mathiasa! Nie chciałam! Nie jestem morderczynią!
Matjas szyje! Hurra!
A co myślałaś? Że śledzie w śmietanie zrobią? Toż to nie post.

Dziewczyny przerażone poderwały się z łóżek i popatrzyła po pokoju z przerażeniem , w tym samym momencie Blum zemdlała.
Musiała wypaść z okna. Nie ma bata, skoro siedziała na parapecie, musiała...
E tam. I tak ją jakiś trulower uratuje. Nuda!

Podbiegłyśmy do niej szybko, położyłyśmy na łóżku i zapaliłyśmy światło. Dopiero teraz było widać, że jest bardzo blada, tylko oczy ma czerwone, a policzki mokre.
Córka Voldiego? Szkoda, że takie zue rzeczy odziedziczyła.
Oszukana. Widziałam, sprzedają takie mhoczne soczewki na allegro.
Kupujemy! Lans i szpan będzie!

Miałam też wrażenie że jest chudsza niż zwykle jednak nie podzieliłam się tym z przyjaciółkami.
Dieta cud. Mdlejesz- chudniesz. Suuper!
A to skąpiec jeden! Ja bym się chudością podzieliła z przyjaciółkami!

Zaczęłyśmy ją cucić, po paru minutach odzyskała przytomność. Jej spojrzenie tym razem było słabe, a ciało lekko drżało, przykryłyśmy ją i zaczęłyśmy uspokajać oraz radzić by się przespała, to by jej dobrze zrobiło.
Tak,bo po takim parominutowym omdleniu najlepiej iść spać. Ktoś tu systematycznie nie chodził na lekcje PO.
Żaluzja. No wiesz spać= łóżko= trulower, który ratuje Ci szycie= łóżko= barabara. Tak to się teraz „przesypia”. (Musiałam to napisać. W końcu ostatnio byłyśmy grzeczne, bez żądnych skojarzeń...)

- Dziewczyny, cz – czy ja wam wszystko powiedziałam?
- Wręcz wykrzyczałaś – zaśmiałam się – Nie wiem o co chodzi z tym zabijaniem, ale ty na pewno nikogo nie zabiłaś i nikt cię o to nie posądza.
Krzyczałaś coś o zabijaniu, hahahaha, ale nikt się tym nie przejął.
Ciekawe czy krzyczała przez sen Avada Kedavra. Bo gdyby miała jeszcze w ręku różdżke to mogłoby być ciekawie.

- Nie martw się nie powiemy nikomu. – dodała Dorcas- tylko proszę prześpij się
- Dobrze –szepnęła i od razu zapadła w głęboki sen.
Poprawka- ktoś nie ma w ogóle pojęcia, co to są lekcje PO.
One się nawzajem kryją w tym Hogwarcie. Ta idzie sobie „przespać się”, a to jak coś mówi, że zemdlała. Dobre.

Do rozmowy włączyła się Ann:
- Nie sądzicie, że powinniśmy jednak komuś powiedzieć? Nauczycielom, ona może mieć depresje.
Tak! Ma takiego doła, że aż mdleje. Ciężki przypadek.
Takiego doła, że aż wpada w niego.

- Powiemy Mathiasowi – zaproponowałam – on na pewno jej pomoże, a nam może wszystko wyjaśni.
Ach, te Matjasy. Metju też są fajni. Taki Metju to do rany przyłóż po prostu.
E tam. Wolę Matta, więźnia z Azkabanu ;) Mój ci on!

- Dobrze, ale ona na pewno nikogo nie zabiła, nie wierzę w to. – oznajmiała Dorcas
- Ja tez nie, teraz chodźmy spać.
Sen broni, sen radzi, sen nigdy cię nie zdradzi.

- Dobrze, ale ona na pewno nikogo nie zabiła, nie wierzę w to. – oznajmiała Dorcas
- Ja tez nie, teraz chodźmy spać.
- „ Nie bądźcie tacy pewni” – pomyślała rudowłosa osóbka, która leżała w łóżku udając że śpi i czekając aż jej koleżanki zasną żeby wybrać się na nocną wycieczkę do sowiarni. – „A Mathias i tak o wszystkim wie”
Niahahaha* szatański śmiech* I co z tego?
Sowa go nie dziabnie?

Nie zasnęłam leżałam w łóżku, wiedziałam, że to chore, ale bałam się snu. Wtem usłyszałam, że ktoś wychodzi, wyskoczyłam z łóżka, to była Blum.
Znowu?
Sen. Straszny sen II.

- Nie śpisz? – zdziwiłam się
- Słuchaj Lil, ja nie jestem śpiąca, ale ty możesz się spokojnie wyspać.
- Nie, boję się – przyznałam – Blum, czy ty nie widzisz że potrzebujesz pomocy? Powiedz mi jakie jest twoje najgorsze wspomnienie, wygadaj się, to pomaga.
Jak ktoś czasem zwróci, to też pomaga. Twix?
Nie boję się gdy ciemno jest...

- Lilka, pamiętasz jak mówiłaś, o swoim najgorszym wspomnieniu? Byłaś światkiem napadu na bank?
- Tak, właściwie to zakładniczką, straszni byli ci ludzie, bandziory, mordercy…
- A ja jestem taka sama. – powiedziała dziewczyna po czym wyszła.
Taaacy saami!... A Voldi między nami!
Bużum, koHam Cię za to zdanie <rzuca się na Bużum, która też słabo uczęszczała na lekcje PO i nie potrafi się zachować w sytuacjach zagrażający życiu. Bo Bura maiła szóstkę!>

Następnego dnia jeszcze przed śniadaniem poszłam do dormitorium Mathiasa. Zapukałam i weszłam do środka. Powiem szczerze, że nie żałowałam, bo przede mną stanęło pięciu umięśnionych piątoklasistów w samych bokserkach, w tym mój chłopak. Zaczerwieniłam się.
Bużuuuum... Bużum słyszysz mnie? Może zamiast na Tortugę płynąć, to wpadniemy do Hogwartu, co?
I pójdziemy do dormitorium Matjasa? Czytasz w moich myślach...

- Eee… przepraszam, że przeszkadzam, ale Mathias, możemy pogadać?
- Jasne daj mi chwilę – powiedział i zaczął się ubierać.
Nagle odezwał się jeden chłopak:
- Ej, czy ty nie jesteś przypadkiem tą rudą Evans od Pottera?
-Ej, czy my przypadkiem nie jesteśmy w samych bokserkach a na środku pokoju nie stoi dziewczyna? Matjas, na twoim łóżku leży gazeta, wiesz... Otwarta na rozkładówce...
Matjas ma małego! Hahahahaha! To dlatego poszedł się ubrać.

- Tak i moją dziewczyną – dodał Mathias zakładając t- shirt i wychodząc ze mną – więc, co się stało, że zaszczyciłaś mnie swą obecnością o tak wczesnej porze?
T-shirt nie zmienia tego, że nadal nie ma się spodni.
I że ma się małą księżniczkę.

Opowiedziałam mojemu chłopakowi o nocnych wydarzeniach, a on uśmiechnął się do mnie smutno i zaczął mówić.
Porozmawiajmy o twoim problemie. Co robisz w nocy? Powiedz, ulżyj sobie...

Ja i Blum dawniej robiliśmy pewne…Eee… napady
Śmiechu. Mieliście spodnie?
- Głupoty- odpowiedział zniesmaczony Orli

Podczas jednego zostałem postrzelony, ona myślała, że nie żyję więc w ataku wściekłości strachu i bezsilności zabiła…Eee… troje ludzi. To było jej pierwsze morderstwo.
- Pierwsze? To było ich więcej?! Mathias kim wy do cholery jesteście, dlaczego ty mnie oszukujesz..
Matjas, niegrzeczny chłopcze, po kiego siedzisz w tym durnym opowiadanku?
Bedboj (nie mylić z angielskim bed)

- Nie oszukuję ci Liluś, to już przeszłość, nie przejmuj się Blum, po prostu dawne złe wspomnienia wróciły. Ale nie martw się pogadam z nią.
- Dobrze. – odpowiedziałam z ulgą.
On jej mówi, że mordował, a ona, że dobrze? Yyyy, konsternacja?
Skoro mordował dobrze, to dobrze.
- Matjas, co ty wiesz o zabijaniu?- odpowiedział Boguś

- Mathias ja chce już o tym zapomnieć, zapomnieć o tamtym życiu. Tak się boję, że oni wszystko odkryją i mnie znienawidzą. – powiedziała do brata Blum
Szycie po szyciu? To jednak istnieje?
A kto by szył mundurki dla pana Gie?

- Więc odetnij się od niego, jeśli naprawdę tego chcesz. Oboje zapomnimy.
- Dzięki braciszku – pocałowała go w policzek i odeszła.
Weszła do WS i odnalazła przy stole swojego chłopaka.
Uderz w stół a Śnieżyce się odnajdą.

- Śnieżyca, ja muszę ci coś powiedzieć – oznajmiała siląc się na spokój.
Jej chłopak ma na imię Śnieżyca. Jej chłopak ma na imię Śnieżyca? Jej chłopak ma na imię Śnieżyca! Jej chłopak ma na imię Śnieżyca?! Czy to nie jest dziwne?
No, raczej nie powie do niego ‘Mój ty promyczku...’

- Tak kochanie?
- Nie mów do mnie więcej kochanie, z nami koniec. Jestem już inna niż wtedy gdy się poznaliśmy i… myślę, że już cię nie kocham…. Przynajmniej nie na tyle żeby z tobą być.
Bo ja cię kocham tylko na tyle, żeby z tobą nie być... Kumasz?
Jest jush ciemno, wszystko jedno, kto do łuszka odprowadzi mnieeee...

- Co?! Ale… ale Blum my przecież jesteśmy tacy sami… pochodzimy z jednego świata…. – chłopak był w szoku
Nie kłam, że kochasz mnie (...)
Kochanie wiem w co grasz
Ta pokerowa twarz
Nic nie da, bo ja już mówię pas
***
Tacy sami, a ściana między nami...
Ała... mogłaś mówić, że tu jest jakaś ściana...
Przepraszam, mnie tu nie ma. Nie bij!

- Właśnie o to chodzi. Ja już nie chcę należeć do tamtego świata, twojego świata, chcę być zwykłą czarownicą z ziemi. Dlatego nie możemy być razem przepraszam – wyszeptała i odeszła.
A ja ziemską Marsjanką i co? Lajf iz brutal bejbe.

- Nie przejmuj się stary, jeśli już cię nie Koch to tak będzie lepiej - powiedział James – Przepraszam, ale dobrze będzie jeśli teraz pogada z nią jakiś przyjaciel – oznajmił i wyszedł.
Koch... Koch... Bo mnie zaraz jakieś prątki trafią...

Wyszłam z biblioteki i poszłam w stronę WS byłam głodna jak wilk. Marzyłam o kurczaku nadziewanym warzywami.
Bo wilk na pewno pokusił by się na warzywa. Ach ta marchewkę, te brokuły, ten szczypior...
Te...brokuuuły, sasasasasa..!

Nagle zobaczyłam idąca szybko Blum, za nią biegł James.
- Blum! – krzyczał – Zatrzymaj się! Ryan zwolnij! Ryan!
Zatrzymała się gwałtownie a Potter prawie na nią wpadł.
Dobrze, że nie z nią.
Skoro prawie to w sumie mógł i z nią...
Lepiej nie...

- O co chodzi?
- Kurde, ale pędziłaś! Ryan umówisz się ze mną.
Zamrugała szybko oczami.
- James, już przecież o tym rozmawialiśmy, mówiłam ci, że to nie możliwe, bo…
- Bo masz chłopaka, a właśnie z nim zerwałaś.
- Nie jestem gotowa na nowy związek. – oznajmiła i odeszła.

Po tym jak James chciał się z nią umówić:
A ja poszłam do WS, odebrało mi co prawda apetyt, ale chciałam opowiedzieć o wszystkim przyjaciołom. Kiedy tylko to zrobiłam Syriusz wyszedł szybko mówiąc, że idzie pocieszyć kumpla, a Dorcas powiedziała coś o bibliotece.
A w Wiejskiej Stołówce były tylko kotlety mielone i matjasy.
Majtasy. Piszmy bez literówek.

Kiedy wieczorem weszłam do dormitorium zobaczyłam moją najlepszą czarnowłosą przyjaciółkę płaczącą.
A co się stało z twoja najlepszą blondwłosą przyjaciółką? A rudowłosa? A ta bezwłosa? Tę to na pewno trzeba pocieszać!

- Dor, co się stało? – podbiegłam do niej i obielam.
* próbuje obielić Burę* Ej, nie wyrywaj się! To dla dobra nauki!
Nie! Ja zostanę sobie szaro- bura! Raaatunkuuuuu!

- Nigdy się więcej do niej nie odezwę – załkała – Nie po tym jak mi odbiła Syriusza, wredna…
- Kto ci odbił Syriusza, Dori?
- Chamska zdrajczyni, ta Ryan! – jej głos się załamał
- Dorcas, uspokój się i powiedz mi co się stało.
No, mnie też. Jakiś pieprzony sen nocy letniej się tu wyprawia...
I znowu sen! Wszędzie sen! I do tego pieprzony. Nie, ja się tak nie bawię. Bo wy nie umiecie.

Dorcas weszła za Syriuszem do PW. Schowała się za fotelem tak, aby nikt jej nie widział i przypatrywała się ukochanemu. Black podszedł do siedzącej nieopodal rudowłosej dziewczyny o smutnym wyrazie twarzy i zagadał:
A w Bravo piszą, że oni nie lubią smutnych. Czyżby kłamali...?
A nie. Bo w Pokoju Wariatów „wszystko się może zdarzyć, gdy głowa pełna... marzeń”.

- Hej Blum, jak tam?
- W porządku, już prawie się otrząsnęłam z mojego najgorszego wspomnienia – zaśmiała się żałośnie
– A jak się ma najprzystojniejszy chłopak w szkole, kombinujecie coś Huncwoci?
- Planujemy mały skok na sklep odzieżowy, rozumiesz, niedobór spodni i tych, no... majtasów...
- Ach, jak miło. Tylko rewolweru nie zapomnijcie. No i Avadka zawsze się może przydać...

- Wiesz, chwilowo to raczej nie. Nie jestem za bardzo w nastroju do psot, chociaż może one by mnie rozweseliły.
- Stało się coś poważnego?
- Rozterki miłosne – Serce ukrytej za fotelem Dorcas zaczęło szybciej bić. – Zależy mi na pewnej dziewczynie, z tym że kiedy to sobie uświadomiłem James stwierdził, że ją poderwie. To mój najlepszy kumpel więc absolutnie nie chcę mu stawać na drodze, na dodatek nie wiem czy ta dziewczyna odwzajemnia moje uczucia. Co mam zrobić.
„ Boże więc on mnie chyba jednak kocha!” – ucieszyła się w duchu Dori
Borze, więc Ty mnie chyba jednak nie lubisz?- westchnęła Bużum, patrząc w las.
Bardzo rozstrojony las.

- Wiesz, najlepiej będzie jeśli powiesz tej dziewczynie prawdę i zobaczysz jak zareaguje.
- Aha dzięki… Blum? – w jego oczach można było zobaczyć uśmiech.
Taki z zębami? Dobrze, że to nie Lupin...
Był już wzwód, więc zębaty uśmiech też przeszyję.

- Tak?
- Wiesz, dopiero niedawno uświadomiłem sobie, że… że cię kocham.
Serce Dori zamarło, tak samo zresztą jak Blum dziewczyna popatrzyła na Blacka przenikliwie i pocałowała go.
Najromantyczniejsza historia w historii Hogwartu, którą opisano w "Historii Hogwartu".

Wtedy w oczach Dorcas pojawiły się łzy, dziewczyna pobiegła po krętych schodach Dormitorium.
Oczywiście niezauważona przez nikogo, chociaż tupała pewnie jak stado hipopotamów.

Nie mogłam uwierzyć, że Blum to zrobiła, pocałowała Blacka? Czy to możliwe żeby ona go kochała? Nie mieściło mi się to w głowie, przecież gdyby tak było, to nie była by tak długo ze Śnieżycą, no i chyba by nam coś powiedziała.
Też bym wolała Syriusza. Who the fuck is Śnieżyca?
I skąd te nagłe i niewyjaśnione zmiany narratorów?

- Dorcas – zaczęłam delikatnie. – Na pewno to się da jakoś wyjaśnić. Pójdę i z nią pogadam.
Jak powiedziałam tak też zrobiłam.
I nic innego nie zrobiłam, bo nie więcej nie powiedziałam.

Blum odnalazłam na wierzy astronomicznej, sprawiała wrażenie przygnębionej.
GDZIE ją odnalazłaś, do ciężkiej cholery?!
Oj Bużum, bo to uduchowiona dzi(e)wka była.

- Dlaczego tu siedzisz? – spytałam – Sama na dodatek. Gdzie zgubiłaś swojego nowego chłopaka?
- Jakiego nowego chłopaka? – udała zdziwienie ruda
- Syriusza! Jak mogłaś to zrobić Dorcas, ona może nic nie mówi, ale widać, że on jej się podoba!
- Lily, to nie tak...
Całowali się namiętnie, panna Ryan wiedziała, że Syriusz rozpływa się pod wpływem jej ust. Odsunęła się.
Namiętne, martenowskie usta szeregowca Ryan. Na mur- beton stopią czarne usta.
Aaa, zagadki językowe, bardzo edukacyjnie, bardzo.

To było na pocieszenie Syriuszu. – powiedziała powoli – Ja… Wiesz, chyba nie jestem dziewczyną dla ciebie.
- Nie kochasz mnie tak? – spytał smutno chłopak
- Dopiero co zerwałam ze Śnieżycą, nie jestem jeszcze gotowa na nowy związek, przepraszam.
- I to tyle, nie było nic więcej. Nie chodzę z nim, nawet nic do niego nie czuję. A teraz przepraszam, chyba muszę iść wytłumaczyć wszystko Dorcas.
Kto mi da buzi na pocieszenie?
Mmm, tego... zadzwonić po Tripel Ejdża?
Podziękuję. Nie przepadam za blĄdynami.

Było już późno kiedy Syriusz Black wszedł do dormitorium, mimo tego siedział w nim tylko Lupin.
On nie wchodzi, jak siedzi tylko jedna osoba.
Lupin w Blacku siedział. Khm, wolę nie pytać JAK to jest możliwe. Ostatnio się zapytałam i ... no, wolę nie wiedzieć. I tak już nie mogę sobie poradzić z moimi kudłatymi myślami.

- Gdzie James i Peter? – spytał
- W kuchni, James nie był na kolacji bo zarobił szlaban u Filcha, a Peter zawsze jest głodny. – odparł Lupin
Po kiego bliźniacy Weasley łaskotali gruszkę na obrazie? Do kuchni można przecież wejść sobie ot tak!

- Nie kochasz mnie, tak? – zapytał smutno Black
- Dopiero co zerwałam ze Śnieżycą nie jestem jeszcze gotowa na nowy związek. – odparła Blum uśmiechając się lekko .
-Aha, śliczna, a czy mogę mieć nadzieję, że kiedyś…?
- Nadzieję mieć zawsze możesz, a kto wie może kiedyś naprawdę dam ci szansę?********************************************************(***********
Karpik?
* obija się o meble*

Ooo, tak, gotujmy, gotujmy się! To, co kochaaamy, czyli apel ałtorki.
Kochani nie wiem co się stało, że pod ostatnią notką było tylko 7 komentarzy podczas gdy zwykle pojawia się co najmniej 15.
No, część wariatów już zamknęli.
Tym razem każdy wysłał komentarz tylko raz. Voila.

Mam nadzieję, że to wynika z tego, ze powyjeżdżaliście, a nie z tego, że już nie podoba się Wam moje opowiadanie. Kiedy pisałam notkę myślałam, że to będzie beznadzieja, ale czytając ją teraz stwierdzam, że chyba bywało gorzej, jak sądzicie?
No dobrze, bywało. I bywa nadal, więc nie ma się co cieszyć.
Nadal jest Źle. A takiego zła my nie lubimy!

Liczę na więcej komentów niż pod ostatnią notką.
Widać, że jesteś słaba z matematyki.

Blum i Dorcas szybko się dogadały. Panna Meadowes naprawdę kochała Syriusza, a przy tym i go nienawidziła.
Czyż ja nie kocham takich zdań? No powiedz, Buro, czyż ja ich nie kocham? A czy i przy tym ich nie nienawidzę, tak z ręką na sercu ?
Bo Ty je kochasz nienawiścią czarną jak sam Voldi.

Od tej pory oboje zaczęli się kłócić, a my jako lojalne przyjaciółki zawsze stawałyśmy po stronie Dori. Jak się można spodziewać James, Remus i Peter niczym lwy bronili Blacka. I tak niecałe 2 tygodnie później cała szkoła wiedziała już, że toczyłyśmy otwartą wojnę ze znanymi Huncwotami, wszystkie chwyty dozwolone.
Dorcas twierdziła, że powinnyśmy jakoś się nazwać wobec tego intensywnie myślałyśmy, ale nam to nie wychodziło.
Jak mawia mój germanista:” Idź do toalety i zobacz, co ci wyjdzie”.

Pod koniec września miało się odbyć pierwsze w tym roku wyjście do Hogsmade.
Hogsmade? Coś takiego jak ‘hand made’, tak?
A może to było „hot”?

Blum miała pomysł na genialny dowcip jaki można by wywinąć Huncwotom więc chciała żebyśmy poszły razem jednak ja już wcześniej umówiłam się z Mathiasem, w końcu to mój chłopak a ostatnio w ogóle nie mamy dla siebie czasu, ja mam zadziwiająco dużo nauki, a on zdaje w tym roku Sumy i na dodatek jest kapitanem drużyny quidditcha.
Uf. I to wszystko na jednym oddechu? Pozazdrościć pojemnej przepony.

Tak więc można sobie wyobrazić jak bardzo ucieszyłam się gdy wyszliśmy we dwójkę z zamku.
- To gdzie pójdziemy? – spytałam
- Gdzie tylko zechcesz?
- Nie wiem?
- To się, kurwa, dowiedz!- powiedziała zirytowana Bura.

-„Magiczne błyskotki, dla magicznej dziewczyny”? Kupię ci coś ładnego jako zadośćuczynienie, że ostatnio nie miałem dla ciebie czasu.
- Przecież nie mam pretensji, ale… w sumie możesz mi coś kupić – uśmiechnęłam się łobuzersko.
Weszliśmy do sklepu i aż mnie zatkało. Na wszystkich pułkach i ścianach był najróżniejsze, pierścionki, naszyjniki, broszki, bransoletki, diademy, korale i inna biżuteria we wszystkich kolorach tęczy oraz paru innych których wcześniej nawet sobie nie wyobrażałam.
Bura, twój tata jest wojskowym. Czy nie zatkałoby go, gdyby PUŁKI były obwieszone naszyjnikami i koralikami?
<Bura zbiera swoje szczątki z ziemi> Oj, jak On dałby im popalić. Jak oni by zasuwali. Ile pompek by zrobili. Ło- ho! Już to sobie wyobrażam.

Po pół godziny (zauważyłam że Mathias zaczynał mieć już dosyć mojego niezdecydowania chociaż bardzo starał się tego nie okazywać) wybrałam wisiorek w kształcie łezki, który zmieniał kolor pod wpływem zmiany uczuć człowieka, który go nosi, Np., kiedy było mi smutno miał kolor niebieski. Mathias zapłacił i poszliśmy na kremowe piwo.
Wowik. Takie blogaskowe ‘wow’. Tyle mam do powiedzenia.
Pieprzony Śledź. Tyle mam do powiedzenia.
A Evans to tania utrzymanka.

Dorcas Meadowes, Blum Ryan i Ann Potter siedziały przy najmniej widocznym stoliku w gospodzie pod trzema miotłami i przypatrywały się drzwiom.
A drzwi wpatrywały się w okna.
To już podchodzi pod molestowanie.

Czekały na Huncwotów, wiedziały, że tu przyjdą ponieważ byli dziś w Hogsmade, a każdy kto przychodzi do Hogsmade, prędzej czy później wpada choć na chwilę do Trzech Mioteł na kufel kremowego piwa.
Nieładnie tak papugować panią Rowling.
Dokładnie. I dlatego ja założyłam swój pub Pod Trzema AŁtoreczkami.

- Ann, co się z tobą ostatnio dzieje? – spytała przyjaciółki Dorcas – Jesteś jakaś taka cicha, smutna, jakby wystraszona?
Rzeczywiście panna Potter ostatnio zachowywała się jakby się czegoś bała.
- Nic takiego, po prostu nie lubię miejsc publicznych – odpowiedziała blondynka patrząc gdzieś w bok
Toalety... odpada... dormitorium... siedzi tam Lupin, więc odpaada... Cóż, niewielki masz zasięg, mała, że się tak wyrażę.

- Naprawdę?
-Tak, źle się czuję w tłumie.
Masz to po komunie.

Wtedy do pubu weszło czterech chłopaków, dwóch wysportowanych graczy quidditcha, jeden pracowity uczeń i jeden wieczny głodomór. Syriusz Black podszedł do lady, a pozostała trójka usiadła przy stoliku.
Blum patrzyła na nich uważnie.
- To tylko Black, czy reszta Huncwotów też? – spytała
Też, nie widzisz, że usiedli przy stoliku, całkiem poprawnie?

- Idźmy na całość, wszyscy
Nie to żeby mi się kojarzyło. Wcale.
Kiedyś był taki program: Idź na całość.

- Idźmy na całość, wszyscy
Po chwili Syriusz przyniósł 4 kremowe piwa, Blum wycelowała ręką w jego kufel i naprężyła palce, poczuła, że robi jej się gorąco.
Ha dwa o, wystarczy kropla.
Wiedziałam, że Blum to ciota. Nie ma nic innego do naprężania oprócz palców. A Iglesias się chociaż przyznał, bez aluzyjek nawet! Tchórz

Łapa podniósł kufel do ust i nagle piwo zaczęło wrzeć. Syriusz zaczął pluć i krzyczeć, całe wargi miał poparzone, wypuścił kufel z ręki i reszta płynu wylała się na podłogę, po chwili to samo stało się z resztą Huncwotów. Chłopcy wypluli po chwili wszystko i popili wodą wyrwaną z ręki barmanowi
Woda w ręce? Słyszałam, że może się zbierać w kolanie, ale żeby w ręce...
Woda ci w oko?

- Blum! – krzyknął Syriusz.
- Dorcas – krzyknął Remus.
- Ann! – krzyknął James.
- Cześć chłopcy – odpowiedziały równocześnie panna Ryan i Meadowes.
- Debile!- krzyknął Bura, która jest bardzo męska.
- Fight, fight, fight!- wykrzykiwała Bużum z obłędem w oczach.

Ann patrzyła gdzieś w bok, była zupełnie nieobecna.
- Ann Potter!
- Nieobecna, pani profesor.
- Co się dzieje z tą dziewczyną? Rozumiem, wleźć raz do durnego opowiadanka, ale żeby w nim siedzieć? Głosuj (0)
Bużum&Bura 29/09/2008 19:28:48 [Powrót] Komentuj