BużumBura=> Subiektywnie i krytycznie. Skusisz się na ciasteczko pani Lovett? |
Mój profilarchiwumlinki
Sierżant&Saper Killerz Demonternia Zielony Żuczek Mrochna Cwoorca Ci, którym nie współczujemy Samobieżne tęczówki I ciążowe laski wężowe i coś gratis od nas Dziewczyna Dana i My Mongolska miłość przy ciepłym kaloryferze. i nasze błyskotliwe obserwacje Pansy Prima Sort Deluxe Szony Snejpa i Smoki Kąszące Zakochane i nasze z nimi spotkanie Bella emo i inne zboczenia i nasze przytyki Kolejna Weasley i Czarny Teletubiś i nasz kolejny anal, bynajmniej czarny Cobyście poczuli się swobodnie , part I i to, na co nas stać Nowe szycie Hermiony i kołderkowa zrzuta i nasza zacofana ortografia Bujne owłosienie Severusa, part I i rozpaczliwe poszukiwania depilatora Bujne owłosienie Severusa, part II: Tam, gdzie Czarny Pan mówi "cześć" i Bura z Bużum opalają się toples Owłosienie Severusa, part III: Tacy sami 1/2 a ściana 2/2 między nami Ocen ocena Zagubiona Hermiona i stojące penisy Oraz nasze oklapłe sprawy Em wszechstronna oraz jednostronne przytyki Bury Przeklęta krew Potterów i nasze kobiece torsy PUPA, UPS oraz czarne sprawy oraz bure rozrachunki Popukaj rosół z makaronową Burą Kolorowy mix i Bura (linki w środku) ulubieniLicznik odwiedzinZajrzało tutaj już 48368 osóbPowered by blog 4u |
Bujne owłosienie Severusahttp://pamietnik-lily-milosci-jamesa.blog.onet.plCzęść pierwsza i bardzo owłosiona Narracja trzecio osobowa Rodzice machali swoim pociechom białymi chusteczkami a ich dzieci cieszyły się tymi kilkoma miesiącami wolności. Oł je! A w oddali biedna dziewoja próbowała pokonać smoka i zrzucić swój blondwłosy warkocz, by zasmakować Wolności. Zaraz, zaraz… Rodzice pociechom a ich dzieci..? Znaczy, dzieci pociech? Rozmiar bezpruderyjności w Anglii nie przestaje mnie zaskakiwać. Kiedy tylko znaleźli się już za Londynem pewna rudowłosa osóbka o migdałowych oczach usłyszała pewne bardzo denerwujące pytanie. Niesmaczne te oczy. Migdały? Fuuuj. Gdzie się podziały tamte orzechowe oczyyyy <nuci na melodię "Gdzie się podziały tamte prywatki"> Migdałowe? Skąd ona takie mroczne soczewki wytrzasnęła? Miała nadzieję, że już nigdy go nie usłyszy, że Potter zapomniał lub dał sobie wreszcie spokój i zajął się dziewczyną, która chce i jest w stanie odwzajemnić jego uczucia. Po co Potterowi dziewczyna w stanie? Młody jest, niech życia użyje. Narracja pierwszo osobowa ( po jaką cholerę ałtorka o tym informuje? Skąd wzięła pomysł, żeby coś takiego robić?) - Nie Potter nie umówię się z tobą. – odparłam ... atak Tadada dam. Na ten rok szkolny miałam postanowienie. Nie będę się drzeć na Pottera. Nie wiem czy mi się uda, ale mam tajny plan. Wyjęłam z kieszeni słuchawki do mugolskiego urządzenia MP3* i wsadziłam sobie do uszu uruchamiając przy tym muzykę. Ach te aŁtoreczki. Za grosz logiki i poczucia czasu. Amerykańskie albo japońskie to empetrzy. Z czujnikiem ucha. I już nie usłyszałam odpowiedzi Pottera. … a Snape tyle razy powtarzał:- Niewerbalnie, Potter, niewerbalnie! Oj Bużum, Bużum. Tylko Snape potrafi niewerbalnie <kiwa głową z dezaprobatą> Zmęczona weszłam do dormitorium i padłam na łóżko. W sumie, to cieszyłam się, że już powróciłam do Hogwartu i przyjaciół. Mimo, że ostatnio lekko grali mi na nerwach stęskniłam się za nimi. Telepatyczne granie na nerwach? Jak inaczej mogłabyś się za nimi stęsknić? Logika wzięła bezpłatny urlop. Z rozmyślań oderwała mnie Dorcas. Czasem myślę, że one mają własny słownik związków frazeologicznych. - Nie mówiłam Wam? – szczerze zdziwiła się Blum – Rubi zrezygnowała z nauki w Hogwarcie, przeniosła się do innej szkoły. B L U M- Bura głęboko się zastanawia nad tym przedziwnym zjawiskiem. <2/3 chwili później> Ale chyba nie Orlando? Bużum, a co pani o tym sądzi? Może i on… ale w takim razie dlaczego ‘ zdziwiła się?’ I to do tego ‘szczerze’? To do niego niepodobne. - Może lepiej... – powiedziałam – przynajmniej już ją mamy z głowy. Nie będzie nas więcej obrażać i wyzywać. I pokazywać tego jej, tego… języka, co było doprawdy niegrzeczne. - Taaa… - mruknęła Ann, ona to dopiero miała beznadziejne wakacje, calutkie spędziła z Jamesem. – A dziewczyny, jakie w końcu wybrałyście przedmioty, których będziemy się uczyć od tego roku? Zgrabne przejście z tematu o dupie na temat o Maryni. W czerwcu dostałyśmy listę tych przedmiotów, oraz kilka ulotek, które miały nam pomóc w wyborze. - Opiekę Nad Magicznymi Stworzeniami i Starożytne Runy, mugoloznastwo – odparła bez wahania Blum. - Ja Opiekę i Wróżbiarstwo – zaśmiała się Dori, no tak, to co będzie za pewne najprostsze. - ONMS, Runy, Wróżbiarstwo, mugoloznawstwo – wyjawiła nam pracowita Ann. - Wszystko – odparłam krótko, szczerze nie spodziewałam się, że wybiorę więcej przedmiotów niż Ann - Rany, Lilka! – przeraziła się Dor – Jak ty dasz radę? To przecież masa przedmiotów. Jak to? Wszystkie przedmioty to masa przedmiotów? No nie…profesor McGonnagal nie wspominała… Następnego dnia profesor McGonnagal rozdała nam podział lekcji. Mój wyglądał następująco: 1. Eliksiry 2. Zaklęcia 3. Wróżbiarstwo 4. Astronomia(teoria) 5. Transmutacja 6. Numerologia Pf! Tylko sześć lekcji i już dramat! Powinna zobaczyć mój… Na eliksirach ważyliśmy eliksir bujnego owłosienia. Najlepiej wyszedł on mnie i Severusowi, a stary ślimak przyznał naszym domom po 15 punktów. Wiadomo, najbardziej doświadczonym zawsze wychodzi najlepiej. *krztusi się ze śmiechu* Sev, Ty… Ty zwierzaku! Gryffindorowi następnie odjął jeszcze 10 za to, że z kociołka Ślizgona Averego zaczęły wylatywać sztuczne ognie. No tak, gdyby komuś zamiast włosów wyrosły… Ojej. Na zaklęciach omawialiśmy Mobiliarbus – zaklęcie dające możliwość przemieszczania przedmiotów. Czy oni się przypadkiem nie uczyli Wingardium Leviosa już na pierwszym roku? To samo zastosowanie bez konieczności cofania się w rozwoju. Syriusz okazał się najlepszy (10 pkt Dla Gryffindoru). Szkoła zboczeńców. Ten dostaje punkty za bujne owłosienie, tamten za unoszenie czegoś w górę…A nie, przepraszam, za przemieszczanie. Ale to też na pewno było dwuznaczne. Kiedy szłyśmy na wróżbiarstwo Blum się od nas odłączyła. Poszła się napić rumu. Biedny Kapitan Jack. Kapitan jak kapitan, ale ten…aaa…TA Blum? Orlando, chciałbyś nam coś wyznać? Śnieżyca też miał teraz godzinę wolną więc zamierzała ten czas spędzić z nim ćwicząc zaklęcia w pustej klasie. Już my znamy takie zaklęcia. Przedmiotu nauczała bardzo stara kobieta, wspaniała wieszczka Amanda Trelawney**. (* ? Są tu jakieś przypisy? Fakin szit, że tak powiem?) Miała około 100 lat jednak wyróżniała się wspaniałą wiedzą. Nie ma to jak wyróżniać się wiedzą w szkole. pokazała nam jak wróżyć z fusów, a z pomocą podręcznika szło mi to całkiem nieźle. Założę się, że w mugolskiej podstawówce miałaś piątkę z czytania, prawda? Na astronomii była teoria, nie ma o czym opowiadać. Nuda, tzn. jeśli jest to czyjaś pasją i coś się z tego rozumie może być ciekawe, ale dla mnie to kompletna Chińszczyzna. Międzynarodowy Hogwart. Zajęcia z astronomii prowadzone po chińsku. Zmyślnie, Dumbledore. Nigdy nie zrozumiem Mathiasa, który uwielbia tą paplaninę. Bo to Mathias był i kropka. Khm, mathiasy to takie śledzie są... Na transmutacji mieliśmy zamienić maszynę do szycia w psa. Ciekawe skąd w Hogwarcie maszyna do szycia. Skąd czarodzieje znają takie coś? Nie irytuję się, nie irytuję się... Bujne owłosienie- okej. Unoszenie w górę- noł problem. Ale zoofilii mówię stanowcze NIE! Tutaj jak zwykle popisała się Blum. Zwyrodnialec. Udało jej się już za piątym razem ( Syriuszowi za 10, a Jamesowi za 12) A figę. Syriuszowi powinno wyjść najlepiej. W końcu Syriusz * ton osoby dubbingującej Emmę Watson* znaczy Psia Gwiazda, no nieee? czym zarobiła dla naszego domu 20 pkt. Po zakończonej lekcji dziewczyny poszły do dormitorium, a ja ruszyłam w stronę Sali do numerologii. Po drodze spotkałam Lupina. Jak się okazało jako jedyni z naszych znajomych wybraliśmy ten przedmiot. Usiedliśmy więc razem i uważnie robiliśmy notatki. Dowiedziałam się, że Numerologia to prognozowanie z liczb, opierające się na przekonaniu, że numer przyporządkowany danemu obiektowi ma związek z jego losem. Zdaje się, że ostatnie zdanie przepisałaś z podręcznika, panno mądralińska. Gryffindor traci całe sto pięćdziesiąt punktów za twoje zarozumialstwo. Uczyliśmy się też sumować rok urodzenia i określać dzięki temu własną osobowość. Mnie wyszła trójka. Zerknęłam do notatek. A cóż to za sztuka- zsumować rok urodzenia? Czy trzeba w tym celu zerkać do notatek? 3 - to człowiek ukierunkowany na osobiste spełnienie, o dużych talentach i możliwościach w każdej dziedzinie, we wszystkim co robi widać wolę działania, siłę, przedsiębiorczość oraz kreatywność. Ponieważ jednak jest zwykle osobą świecącą "światłem odbitym", to kiedy jest słabo ukierunkowana, zdeterminowana, trudno jej się odnaleźć. *rotfl* Przeczytałam ‘światłem ODBYTU’…. Wow, naprawdę nie wiedziałam, że to takie ciekawe i do tego prawdziwe, bo ja przecież chyba taka jestem. Taa? Jak cię ktoś nie ukierunkuje, to się gubisz? Wow. Może rysuj sobie takie mapki, wiesz… Ciekawe… Zaczęłam obliczać Jamesa. Jedynka. 1 - to człowiek o cechach przywódczych, pionier przecierający innym szlaki, indywidualista, człowiek o silnej "wibracji" Masz może jego numer? , mocno zaznaczający swoją obecność, eksponujący swoje ego. … do tego ekshibicjonista? Gdzie on mieszka? Niech ktoś mnie z nim pozna! 9 - osoba opierająca swoje działanie na bezinteresownej miłości, posiadająca "wibrację" spełnienia, skazana na powodzenie. Ochhhh, jakie to wszystko prawdziweeeeeee... Ona też ma wibrację?... I nazwałaś ją ‘ kochaną’…eee, może powiedz Potterowi, że.no, gracie w tej samej drużynie? Zadzwonił dzwonek i wyszliśmy z klasy, nie mogłam już się doczekać powrotu do dormitorium by opowiedzieć dziewczynom jak wiele straciły. * żadnych głupich komentarzy Bużum o dziewictwie* Dlaczegoooo? To może ja? Dziewicto to cecha, którą traci się na numerologii wskutek zsumowania roku urodzenia oraz silnych wibracji. Zwłaszcza wibracji, naturalnych ofkors. Minął tydzień siedziałam sobie spokojnie przy obiedzie i delektowałam się kotletem mielonym kiedy usłyszałam Jamesa. Buahahaha, nie zwracajcie na mnie uwagi... Kotleciki mielone są mniam przeca! - Liluś? A ty wiesz, że ja Cię kocham? - Spadaj, nie dostaniesz mojego kotleta, Potter. Dwuznaczne... - Tak Rogaczu słyszałam to już dziś około siedmiu razy – odparłam i sięgnęłam do kieszeni. O nie tylko nie to! Kieszeń była pusta. MP3 musiała zostać na łóżku Dorcas. I co ja mam teraz zrobić? Wysłuchiwać ględzenia Pottera? Ee, słonko? Hermiona ci nie mówiła, że mugolskie przedmioty w Hogwarcie ( i teraz patrz mie się na usta) NIE DZIA-ŁA-J Ą? Bużum, Hermiona jeszcze nie szyje! Toż to Huncwoty są <bananek> - No więc Liluś skoro wiesz w takim razie odpowiedz w końcu twierdząco na to pytanie. – wyszczerzył się Potter. Przecież powiedziała ‘tak’, półgłówku. - Przewalę ci prawym sierpowym! – dodałam pospiesznie marząc o tym by się zamknął, lecz to tylko marzenia ściętej głowy Ściętej prawym sierpowym. I wtedy to się stało. Nerwy mi puściły bo zapytał o to 15 raz dzisiaj. Uniosłam rękę i… przywaliłam mu prawym sierpowym. Ona jest nieśmiała, głupku! Nie można tak nachalnie, bo się spłoszy! No i masz… - Nigdy więcej o to nie pytaj! I nie mów do mnie Liluś! Wtem przede mną wyrosła profesor McGonagall. - Panno Evans co pani wyrabia?! Taka wzorowa uczennica… - On mnie sprowokował! – krzyknęłam oburzona – Naprawdę. Nagle do dyskusji włączyły się dziewczyny. - Ona nie kłamie pani profesor – poparła mnie Dori. - Czy pani by szału nie dostała gdyby co najmniej pięć razy dziennie słyszała pani od jakiegoś głupka, że on panią kocha chociaż pani go nie i gdyby on był aż tak upierdliwy żeby się pani cały czas pytać czy się pani z nim umówi? – Blum zaoponowała. - Ach, te niewinne dwunastki… - westchnęła McGonnagal- Ja też się kiedyś opędzić nie mogłam a teraz ile bym dała… - Panno Ryan, to że jest pani znakomita z transmutacji nie oznacza, że może być pani tak zuchwała. I tak niepoprawna stylistycznie. - Ona wcale nie jest zuchwała – sprzeciwił się Syriusz po prostu stara się wyjaśnić pani swój punkt widzenia pani profesor. *ściana* A ten tu czego..? Też jest niepoprawny stylistycznie. I do tego „ po prostu stara się wyjaśnić pani swój punkt widzenia”. - Tak, a Lilkę, to James naprawdę sprowokował – dodał Lupin – Wybacz stary. - W porządku – odparł Rogacz. – Prawda jest taka, że ja Lilusię kocham i nic na to nie poradzę, że czasem przeginam. Bo taki ze mnieee ziimny drań… - Mam Was dosyć – oznajmiła nagle McGonagall. – Cała wasza szóstka dostaje szlaban. Pan Filch odbierze was dziś o dziewiętnastej z Sali wejściowej pójdziecie z Hagridem do zakazanego lasu. A w Zakazanym Lesie tyyyyle możliwości... Nie żebym coś sugerowała. No i nie wytrzymała. Biedna, stara kobiecina też miewa swoje frustracje. *MP3 - wiem że w tamtych czasach jeszcze ich nie było ale potrzebowałam tego urządzenia na rzecz opowiadania więc mam nadzieję, że mi wybaczycie. Nie, nie wybaczymy. Zwłaszcza, że raczej marnie ją wykorzystałaś. ** Amanda Trelawney - już wyjaśniam Lily i przyjaciele byli w 3 klasie w 1973r, a Sybilla Trelawney uczyła w Hogwarcie od 1978r. czyli nie za czasów Huncwotów. Amanda jest babcią Sybilli. Przeca Sybilla mówiła, że w jej rodzinie dar jasnowidzenia objawia się co ileś tam pokoleń, ale kto by tam czytał starą Rowling… Głosuj (0)
|